Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

ukraińskiego szlagona, że postanowił kupić obrazek naszego przyjaciela. Trzeba było kuć szlagona, póki gorący, więc choć noc już była mocno dojrzała, zawiedliśmy go na Szpitalną. Stróż — goryl kosmaty — nie chce wpuścić nawet za przyrzeczenie zapłaty, więc krzykiem, co będzie słyszany na sądzie ostatecznym, zbudziliśmy przyjaciela, przyjaciel owinął obrazek w pelerynę i spuścił z okna na długim stryczku. Szlachcic obejrzał obrazek przy latarni i dał dziesięć koron, które linową kolejką pojechały w górę w pelerynie. Nie należy dodawać, że nagle wzbogacony malarz zbiegł czym prędzej i oczarowawszy stróża widokiem pieniędzy, poszedł z nami, aby marnie przepuścić fortunę.
Epoka peleryny roiła się od zdarzeń hucznych i radosnych, których nie można by spisać nawet — na pelerynie. Dobrym ludziom włosy stanęłyby na głowie jak żyto, wtedy bowiem fantazja brała walny udział w naszych sprawach, chociaż jedną peleryną okrywało się w nocy czasem dwóch, a czasem trzech.
A chociaż sprzedawało się wszystko, co tylko można było sprzedać, nie pomnę, aby kto za mojego żywota sprzedał pelerynę. Bo i


Strony: