Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

do szewca, nie bacząc na to, że gdyby połowa młodzieży posłuchała dobrej rady, mielibyśmy miliony wybornych szewców, co byłoby może z większym dla społeczności pożytkiem. Stoi tedy przed moją szkołą pan pułkownik Kiliński, strasznie poczciwy, ale jakiś bardzo dziwny. Ma młodzieńczą twarzyczkę i wąsik figlarny; aby się nie wykopyrtnąć ze świetnego pomnika, oparty jest jedną nogą o przybudówkę z piaskowca, ale drugą czyni ruch zamaszysty na temat: „Naprzód, Polacy!”
Znam w Polsce trzy figury pułkownika, a każda „na ten sam manier” jest uczyniona; bohater dzierży w lewej ręce chorągiew, a w prawej szablicę. Tylko że ten „mój” Kiliński jest Kilińskim zdrobniałym, niepokaźnym, biedniutkim. Wedle stawu grobla. Biedne wonczas miasteczko nie mogło większego wystawić bohatera, ale pięknie to o nim świadczy, że ma choć takiego.
Jan Stanisław i jeszcze kilku imion Bystroń urąga mojemu miasteczku i twierdzi hardo, że jego miasteczko na Śląsku jest znaczniejsze i piękniejsze. A ja mu na to:
— A pomnik Kilińskiego masz?!
Otwarł usta ze zdumienia i dotąd zamknąć ich nic może!

Strony: