Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

wtedy, kiedy wspominali owych mądrych starców, mistrzów swojego życia. A o szkole mówili z miłosnym zachwytem. Każdy człowiek bowiem ma dwie matki: tę rodzoną matkę i matkę — szkołę. Cała sztuka w tym, aby matka była pełną słodyczy i słodkiej mądrości serca, a nie macochą, co ma gębę pełną groźnych słów, pieczęć urzędową w ręce, nigdy do piersi nie przyciśnie zastrachanego urwipołcia i nie zna prawdy najprostszej, że dziecku trzeba miłości, miłości i miłości. Wtedy może być i matura, i sto egzaminów...
Moja szkoła tuliła nas zawsze do gorącego serca. Dlatego kilku starszych panów (nerki, wrzód w żołądku, cukrzyca i katar żołądka) miało na jej wspomnienie wilgotne oczy. Pozdrawiam cię, moja szkoło na lwowskim zielonym wzgórzu.
Namiot poezji

Peleryna!
Piękne, zawiesiste, szerokie, miękkie, wygodne, przytulne słowo... „Płaszcz pielgrzymi” — namiot i przenośny dom. Zwykły zjadacz chleba nie poświęci mu jednakże więcej uwagi niż butowi z lewej nogi lub dziurawej pończosze, natomiast malarz, rzeźbiarz lub pismak, zawiązujący rymom ogony, na widok tego słowa,


Strony: