Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

nas wiedzieli. Matura musiała być, bo trudno było profesorom bić się z austriackim ministrem na ten temat, więc niech sobie będzie, ale co z tej matury uczyni mądry profesor, to było rzeczą mądrego profesora. On przez lat osiem, przez kilka godzin dziennie, patrzył roztropnie w serce i w głowę małpoluda, przejrzystego jak czysta woda, po co mu więc było dociekanie, czy małpolud zna chemiczną formułę i dopiero na tej podstawie mianować go „dojrzałym”? Oni niemylnie wiedzieli, czyje serce już dojrzało i czyja głowa jest już rozświetlona. A młode głowy były doskonale wypełnione, bo same pragnęły być mądre. Nie było się czego strachać.
Dobrze nas wtedy uczono. Łbów opornych nie bito w ciemię, tylko w siedlisko ambicji. Prowadzono nas do czystego źródła i kazano pić wprost z niego. Nikt nie wiedział, co to jest „wykres miłości Telimeny do Tadeusza”, ale dziś, nagle w nocy zbudzony, każdy z nas, starszych panów, wypowie najcudowniejsze wiersze z Pana Tadeusza i całe ustępy najpiękniejszej prozy. Tak w każdej czyniono materii: tak profesor „grek” opromieniał i blaski roztaczał nad Platonem, a matematyk uczył


Strony: