Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

do czwartego gimnazjum, bo tam Makuszyński zdaje maturę!
Był namiestnik, wspaniały, mądry człowiek, ale nawet na mnie nie spojrzał.
Zastanawialiśmy się „i wtenczas, i potem”, dlaczego ta straszna uroczystość nie poraziła trwogą młodych dusz, i oto po latach trzydziestu doszliśmy do niezłomnego przeświadczenia, że nie było do tego najmniejszego powodu, gdyż gdyby rodzeni ojcowie byli egzaminatorami, nie byliby lepsi, rozumniejsi, wyrozumialsi i bardziej serdeczni niż nasi „groźni” profesorowie. Niech dobry Bóg da światłość wiekuistą tym, co umarli, i starość cudownie pogodną tym, co jeszcze żyją. Za to, że nie trwożyli młodych serc, że nauczali roztropnie, a z wielką miłością, że znali sztukę uśmiechu i słodyczy w każdym słowie, a kiedy doszło do owego „strasznego” rozrachunku, więcej mieli troski na mądrych czołach i w dobrych oczach niż te „obżałowane” dryblasy, nieszczęśni ich wychowankowie.
Nie wiem, jacy są dzisiaj profesorowie. Jeżeli jednak są choćby z daleka podobni do owych z moich czasów, nie rozumiałbym, dlaczego matura napawa kogo trwogą. Nie wiem, jak dzisiaj uczą; nas


Strony: