Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

sprawozdaniem.
Przetarłem oczy ze zdumienia, biorąc z jego rąk sporą paczkę listów.
- Jak to? udało się panu?
- Niezupełnie.
- A te listy?
- Jest ich jedenaście; dziewięć z nich zawiera najprzedniejsze wymyślania, jeden radzi mi, abym się powiesił, co, jak panu wiadomo, było dawno moim zamiarem, jedenasty jest poważny i uczciwy.
Wybrał ze zbioru ten jedenasty i dał mi do przeczytania, co mi się udało z trudnością, bo wierzyć nie chciałem, aby się znalazło na świecie tak słodkie serce kobiece. Jakieś biedactwo pisało, że jest samo na świecie, a brzydota go nie odstrasza; że chce się poświęcić, bo nią może myśleć spokojnie o tym, że ktoś jest tak strasznie nieszczęśliwy. Ma lat trzydzieści, jest kobietą spokojną i prawą; przeszła przez smutki i nieszczęścia; będzie dobrą żoną.
„...Kto tak jak pan (kończył się list) umie rzewnie przemówić do kobiety, ten wart jest nie litości, lecz ofiary z całego serca. Będę pańską żoną”.
Miałem łzy w oczach, czytając te słowa proste, a tak promieniste.
- Przysłała też swoją fotografię - rzekł mi potwór, dziwnie jadowicie. - Oto jest!
Spojrzałem ze wzruszeniem na tę, która była prawdziwą kobietą; była to twarz szara, bardzo smutna, poczciwie patrząca.
- Cudy, cudy! - rzekłem drżącym głosem. - Nie przypuszczałem, że są jeszcze na świecie anioły. O, jakiż pan musi być szczęśliwy!
- Wcale nie jestem szczęśliwy - rzekła szorstko kreatura.
- Pan oszalał!
- Bynajmniej - rzecze potwór chrypliwie. - To nie jest żona dla mnie...
Chciałem coś krzyknąć, ale nie mogłem wydobyć głosu.
- Z dwóch powodów - rzęził on -


Strony: