Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

niechcenia...
- Jakiej uwagi?
- Malej, drobnej uwagi: „Posag pożądany” - bo to, uważa pan, miłość miłością, a żyć z czegoś trzeba... Dla kobiety małżeństwo jest zawsze dobrym interesem... Czemu pan tak na mnie patrzy jak na osa?
Ja jednak roześmiałem się na głos: ten człowiek ma poczucie humoru! Cała ta odezwa i tak jest ponurym dowcipem, który jedni przyjmą z niesmakiem, a drudzy ze śmiechem; więc i ja zacząłem śmiać się szeroko. Ta zaś pokraczna imitacja człowieka, widząc mój dobry humor, rzekła:
- Ja już i tak jedno uczyniłem ustępstwo, chciałem bowiem z początku wyłączyć spomiędzy kandydatek blondynki z tego powodu, że jest to barwa włosów najłatwiejsza do podrobienia, ale pomyślałem sobie, że darowanej miłości nie patrzy się we włosy. Dodatek o posagu nie jest jednak niczym zdrożnym.
- Dość! Dopiszę panu o posagu...
- Będę się modlił za pana!
- Niech pan to zrobi na własny rachunek, to panu nie zaszkodzi.
Kreatura porwała kartkę papieru i zaczęła mi dziękować gorąco rozbieganym wzrokiem, machaniem rąb, podrygiwaniem garbu i garbatymi dźwiękami.
- Myślę - rzekła - że pan rad będzie ujrzeć swój triumf.
- Jak to pan rozumie?
- Niech mi pan pozwoli, abym przyszedł do pana, jeśli znajdzie się na świecie kobieta, która mi ofiaruje swoją miłość
- Niech pan przyjdzie! niech pan natychmiast przyjdzie! - zawołałem serdecznie.
Wszystkiego mogłem się spodziewać, ale nie tego, żebym raz jeszcze w życiu ujrzał tego ludzkiego karakona.
A on przyszedł.
Po upływie dwóch tygodni przydreptał, znowu nastraszył mi służącą i powiada:
- Przychodzę ze


Strony: