Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

zwisającej z pułapu, drugie badało wnętrze kosza na papiery.
- Krótko mówiąc - rzekłem z tłumionym gniewem - pan chce, abym panu napisał to ogłoszenie?
- Czyta pan moje myśli! Niech pan napisze wzruszająco, pięknie, tak żeby ktoś zapłakał, a potem ofiarował panu łzy, a mnie serce... Umierającemu z pragnienia nie odmówiłby pan kropli wody, niechże pan mnie jej nie odmawia!
- Dobrze, ale pod warunkiem, że to już będzie koniec.
- Koniec udręki dla pana, początek szczęścia dla mnie! Oczywiście!
- Niech pan przez dziesięć minut nie gada. Napiszę panu.
Napisałem wzruszający list otwarty do wszystkich kobiet tego świata różnego stanu i wyznania; zakląłem je w imię miłości, aby się ulitowały nad straszliwie brzydkim człowiekiem, posiadającym za to wielkie zalety serca i umysłu. Każde słowo zmieniłem w pokorną łzę, w skowyt tęsknoty, w cichą rozpacz konającego w samotności serca. Błagałem je, aby napisały do nieszczęśnika, który na kolanach czeka ich wyroku i na kolanach przypełznie do stóp tej, która ma dość wielkie serce, aby oczekiwać potwora.
Gdybym sam dla siebie prosił o miłość, nie mógłbym był tego uczynić rzewniej i piękniej. Potwór przyjął mój utwór z głośnym uznaniem, wydając takie okrzyki zachwytu, jakie wydaje zarzynany baran.
- Cudownie! cudownie! - charczał. - Pan Bóg mnie natchną! myślą udania się do pana, Jaki wdzięk słowa, ile w każdym wzruszenia!
- Więc to panu wystarczy?
- Niezupełnie - odrzekła kreatura.
Spojrzałem na niego z kwaśnym zdumieniem.
- Napisane jest cudownie, ale brak tam jednej uwagi. Czy nie byłoby dobrze dodać ją przy samym końcu, niby tak sobie, od


Strony: