Dziewięć kochanek kawalera Dorna
Autor: Kornel Makuszyński
jednak nadaremno, bo wzrok jego biegał wciąż po kątach, ponieważ zaś nie mogłem znajdować się w dwóch miejscach równocześnie, a jego oczy nigdy nie mogły być razem, o porozumienie bez słów było dość trudno.
- Jestem panu nieskończenie wdzięczny - rzekł, a słowa jego zjeżyły się i wydawały dziwny chrzęst - z tego, co mi pan powiedział, widzę jasno, że sprawa moja nie jest beznadziejna; jeśli w tych opowieściach jest jedna tysiączna część prawdy, jeśli te doskonałe baśnie są choćby najdalszym echem jakiegoś prawdziwego zdarzenia, nie ma powodu, aby zdarzenie takie nie miało się powtórzyć. Zawdzięczam panu życie!
- Już się pan nie powiesi?
- Zawieszam tylko wykonanie wyroku na czas niejaki.
- Na jak długo?
- To też od pana zależy.
- Już mi pan to raz powiedział. Czego pan chce?
- Ja nie chcę, ja błagam, na kolanach pana błagam.
- Ale o co?
- O kilka słów. Ja dobrze obmyśliłem tę sprawę i jeżeli mi pan dopomoże, moje obłąkane marzenie zmienić się może w rzeczywistość.
- Mów pan! - rzekłem niecierpliwie.
- Panie najdroższy! Postanowiłem dać ogłoszenie w gazecie w dziale „Matrymonialne”.
- Pan się chce ożenić?!
- Czy pan wolałby, abym się powiesił? Czemu pan mnie znowu zabija swoim zdumieniem?
- Ależ gdzie pan znajdzie...
- Taką, która by mnie chciała? Jeśli królowa Rodope pokochała krokodyla...
We własne schwytany sidła osłabłem; spojrzałem na niego złym wzrokiem, lecz przymknąłem czym prędzej oczy, ujrzawszy jego gębę, pomazaną przymilnym uśmiechem, wobec którego uśmiech Gwynplaina był uroczy. Jedno uśmiechnięte jego oko zawisło na lampie,
- Jestem panu nieskończenie wdzięczny - rzekł, a słowa jego zjeżyły się i wydawały dziwny chrzęst - z tego, co mi pan powiedział, widzę jasno, że sprawa moja nie jest beznadziejna; jeśli w tych opowieściach jest jedna tysiączna część prawdy, jeśli te doskonałe baśnie są choćby najdalszym echem jakiegoś prawdziwego zdarzenia, nie ma powodu, aby zdarzenie takie nie miało się powtórzyć. Zawdzięczam panu życie!
- Już się pan nie powiesi?
- Zawieszam tylko wykonanie wyroku na czas niejaki.
- Na jak długo?
- To też od pana zależy.
- Już mi pan to raz powiedział. Czego pan chce?
- Ja nie chcę, ja błagam, na kolanach pana błagam.
- Ale o co?
- O kilka słów. Ja dobrze obmyśliłem tę sprawę i jeżeli mi pan dopomoże, moje obłąkane marzenie zmienić się może w rzeczywistość.
- Mów pan! - rzekłem niecierpliwie.
- Panie najdroższy! Postanowiłem dać ogłoszenie w gazecie w dziale „Matrymonialne”.
- Pan się chce ożenić?!
- Czy pan wolałby, abym się powiesił? Czemu pan mnie znowu zabija swoim zdumieniem?
- Ależ gdzie pan znajdzie...
- Taką, która by mnie chciała? Jeśli królowa Rodope pokochała krokodyla...
We własne schwytany sidła osłabłem; spojrzałem na niego złym wzrokiem, lecz przymknąłem czym prędzej oczy, ujrzawszy jego gębę, pomazaną przymilnym uśmiechem, wobec którego uśmiech Gwynplaina był uroczy. Jedno uśmiechnięte jego oko zawisło na lampie,
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- 161
- 162
- 163
- 164
- 165
- 166
- 167
- 168
- 169
- 170
- 171
- 172
- 173
- 174
- 175
- 176
- 177
- 178
- 179
- 180
- 181
- 182
- 183
- 184
- 185
- 186
- 187
- 188
- 189
- 190
- 191
- 192
- 193
- 194
- 195
- 196
- 197
- 198
- 199
- 200
- 201
- 202
- 203
- 204
- 205
- 206
- 207
- 208
- 209
- 210
- 211
- 212
- 213
- 214
- 215
- 216
- 217
- 218
- 219
- 220
- 221
- 222
- 223
- 224
- 225
- 226
- 227
- 228
- 229
- 230
- 231
- 232
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- 238
- 239
- 240
- 241
- 242
- 243
- 244
- 245
- 246
- 247
- 248
- 249
- 250
- 251
- 252
- 253
- 254
- 255