Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

Bugryksa.
- Czym się odznaczał ten młodzieniec?
- Miał na każdej dłoni osiem płetw. Gdyby ich miał siedem, może by go nie spotkało to szczęście, ale że ich miał osiem, piękna czarodziejka nie mogła wytrzymać.
- Niezbadana jest dusza kobiety! Czemu ja me mam płetw!...
- Jeszcze panu mało?
- Uwaga pańska jest dość słuszna, choć cierpka. Czy wyliczył pan już wszystkich moich kuzynów?
- Nie jeszcze. Nie należy zapominać o dzielnej Pentesilei, królowej Amazonek, która miłowała Centaura, brodatego ogiera.
- Zbyt mało go przypominam, niestety! Czy nie było wypadku z orangutangiem?
- Nie, ale z indywiduum równie przystojnym. Królowa egipska Rodope, piękna to była kobieta, lecz zwariowała wcale potężnie, zakochawszy się w niejakim Pheta, młodzianie, który miał pysk krokodyla, co mu znakomicie pomogło w miłosnej karierze, bo oszalała królowa nie tylko że mu oddała swój królewsko-egipski majestat z szat ogołocony, lecz ponadto wystawiła mu piramidę.
- Uwielbiam królowę Rodope! Powiada pan, że miał pysk krokodyla, więc nie był chyba zbyt przystojny?
- Dla pana najbardziej pocieszający powinien być inny wypadek, nie mający już związku z mitologią i dość bliski naszych czasów. Podobno - zastrzegam się, bo mi się to nie chce pomieścić w głowie - piękna królowa Maria Stuart chętnie widziała paskudnego karła Rizia.
- Paskudny i karzeł? - ależ to ja!
- Jak się panu podoba... Ma pan na pociechę wyborny zespół, przeczytaj pan Wiktora Hugo i szukaj szczęśliwie miłości.
Potwór ożywił się wielce i chcąc mi zapewne rzewnym spojrzeniem wyrazić swoją wdzięczność, szukał oczyma moich oczów, czynił to


Strony: