Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

piekle byłbym poczwarą. Postanowiłem się powiesić, bo życie moje nie jest do zniesienia.
- Przecie pan żył. Ile pan ma lat?
- Trzydzieści dwa lata hańbię świat.
- Wytrwał pan tak długo, wytrwa pan dłużej.
- Nie, już nie wytrwam. To nic, że ludzie uciekają na mój widok, niczym są wszystkie moje nieszczęścia; zgrzytam tą mizerną resztką zębów, a w sercu podniecam wściekłość. Moje życie nie dlatego jest straszne, lecz z innego powodu. Panie! Wszyscy na świecie kochają się. Miłość jest udziałem każdego żebraka i każdego zbrodniarza, tylko ja, ja jeden jestem wyklęty, ja jeden jestem trędowaty. Panie! Ja pragnę, ja się modle, ja wyję o miłość!
- O miłość!? - wykrzyknąłem zdumiony.
- Otóż to - rzekł on z goryczą. - Pan tez się zdumiał, że potwór mojego pokroju może marzyć o miłości. O mój Boże!
Po raz drugi zawstydziłem się mojego okrzyku i spuściłem oczy.
- Wiem - mówił on - że łatwiej można by ofiarować miłość diabłu niż mnie. Czemu się pan dziwi, że tylko dobrze zawiązany stryczek może mnie sprowadzić na drogę rozsądku i do pozbycia się raz na zawsze opętanych złudzeń. Głupio uczyniłem, że przyszedłem do pana. Proszę, aby mi pan wybaczył...
- Ależ, na Boga, co ja mogę dla pana uczynić?
- Niech się pan roześmieje, ale wyznam panu, co mi się uroiło: pomyślałem sobie, że czy dziś zadyndam na sznurku, czy jutro, światem to nie wstrząśnie. Wiem, że pan jest człowiekiem pogodnego ducha, więc rzekłem sobie, że wybiorę się do pana i zapytam wprost: czy mam się od razu powiesić, czy przez czas niejaki łudzić się obłąkaną nadzieją, że miłość może spojrzeć raz w życiu na


Strony: