Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

tego, kogo się lęka.
- Dlaczegóż pan nosi postać ludzką? Czemu pan siedzi tutaj ze mną i żyje moim życiem?
- To konieczność, proszę pana, i to jest moja przeraźliwa tragedia. Zostałem z piekła wydalony...
- Wydalony? Z piekła? Pan żartuje! Piekło niczego nie oddaje.
- Jest to jeszcze jedna fałszywa o piekle legenda. Zostałem w istocie pozbawiony prawa zamieszkiwania w piekle. Stąd mój smutek i moja nostalgia. Wszystkiemu jest winna redukcja.
- Cha! cha! cha!
- Śmiech pański rani moje serce. Ja bynajmniej nie żartuję. W piekle nastąpiła redukcja.
- Czemu?
- W piekle są bezrobotni, proszę pana. Wytłumaczę to panu w dwóch słowach. Otóż, widzi pan, kiedy świat jako tako uprawiał cnotę, czyli jak się u was mówi, żył „po bożemu”, było u nas dość pusto. Trzeba było zdobywać ludzi, trzeba było zabiegać, robić starania, wyprawy, połowy. Diabłów wysyłano na świat jako komiwojażerów i diabli wychodzili z siódmej skóry, aby zdobyć kogoś dla pieklą. Rozumie pan?...
- Rzecz nie jest trudna do pojęcia.
- I ja, choć diabeł najniższej rangi, miałem zajęcie, nawet dużo zajęcia. Raz przez lat siedem kusiłem kasjera, aby okradł kasę. Pół roku trzeba było w tych dobrych czasach namawiać panienkę, aby się zapomniała. A dziś? Dzisiaj, drogi panie, do piekła zdąża tłum - sam, z własnej woli, obrzydliwy tłum, ludzie nowi, nieinteresujący, ze złymi manierami, pachnący źle, źle ubrani, nijacy. Po cóż tu diabeł? Co drugi człowiek nauczył się kraść, co trzeci oszukiwać, co czwarty robić najbrudniejsze interesy, a każdy gra na giełdzie. Proszę pana! Przed dziesięciu laty na lekarstwo nie znalazł pan w piekle kupca.


Strony: