Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

straszliwy, złośliwy i dowcipny, Napoleon był to diabeł wspaniały i pyszny. To wszystko kość z kości naszej. Piekło było chmurą, ciężką i niekształtną, ponurą, brzuchatą i ciężarną, a ci ludzie to były błyskawice z tej chmury. My umieliśmy zbierać materiały, oni, wykorzystując nas i naszą głupotę, robili z tego swoje niesłychane kariery. Człowiek nas okradał zawsze z pomysłów, z idei i wynalazków. Okradał też i niebo, ukradłszy mu piorun.
- Czemu pozwalacie na to?
- Pan zapomina, że jesteśmy pod kuratelą i że nie mamy prawa jawnej reprezentacji. W lesie życia uprawiamy jedynie kłusownictwo, myśliwym zaś, polującym jawnie i precyzyjną bronią jest człowiek.
- Biedne diabły!
- Dziękuję panu za dobre słowo... To, co panu mówię, jest powiedziane z grubsza; odmalowałem panu tragedię diabła w ogólnych zarysach. Traktując rzecz dokładnie, rozpatrując ideę diabelską w jej olbrzymim rozroście, we wszystkich przejawach życia, trzeba by napisać tomy, mówić o tym przez całe lata z katedry. Zresztą cóż ja wiem? Nic. Jestem diabłem siedemdziesiątego stopnia, więc diabłem lichym i mizernym. Musi pan wiedzieć, że wszelki ezoteryzm brał stopniowanie w hierarchii wtajemniczeń z systemu naszego. Ja tedy jestem diabelskim pachołkiem, proletariuszem piekła, muszę dodać: inteligentnym proletariuszem...
- Miałem zaszczyt już to zauważyć...
- Och! jestem wzruszony... Są jednak diabły wybitne, mądre, są genialne. Ci by potrafili panu wykazać, co i ile zawdzięcza nam człowiek, najbardziej chytra istota we wszechświecie.
- Pozwoli pan jednak zapytać: pan ludzi nienawidzi?
- To za wiele powiedziane. Ja się ludzi boję, a nie bardzo kocha się


Strony: