Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

Jakże tam z samopoczuciem?
- Coraz lepiej, tylko niech pan nie robi żadnych sztuk!
- Cha! cha! - zaśmiał się diabeł - mój repertuar jest mocno ograniczony. Wszystkie moje sztuki pokażę panu na żądanie. Kilka pan już widział zresztą. Napijmy się!
- Napijmy się! Z panem rozmawia się bardzo miło. Jednak bardzo mnie pan przestraszył.
- Przysięgam panu, że przestraszyłby się pan tak samo, gdyby pan nagle ujrzał anioła. Tylko, że go pan nie zobaczy. Diabeł jest to istota bliższa człowieka, bardziej ciekawa życia i bardziej towarzyska. Anioł, panie, to jest hrabia, arystokrata, stworzenie subtelne i delikatne, więc niechętnie wchodzi w ziemską atmosferę, która, prawdę powiedziawszy, brzydko pachnie. A diabeł, zdrowy cham, brat łata, dobry kompan, stary znajomy, bez fochów, bez min, bez pretensji wlezie wszędzie i wszędzie mu dobrze. Przy tym aniołowi bardzo jest trudno pokazać się wśród ludzi; musi bowiem przybrać kształt poetyczny, rzewny i nadobny, musi być młodzieńcem z pięknymi lokami, z długą laską w ręku, biało ubrany. Niech pan sobie wyobrazi pojawienie się takiej cudownie rzewnej istoty w ludzkim, szarym tłumie! A diabeł, drogi panie, tak jest podobny do człowieka, a raczej człowiek tak jest podobny do diabła, że najbystrzejsze nawet oko ich od siebie nie odróżni. Czy pan byłby się domyślił, kim jestem, gdybym panu tego nie powiedział?
- Być może, że nie... chociaż pańskie nagłe pojawienie się...
- W kinematografie robią jeszcze lepsze sztuki...
- Więc niech mi pan powie... Nie wiem, czy wolno?
- Dumny jestem z tego, że pan pyta diabła o pozwolenie i że pan tak doskonale przestrzega form. Zazwyczaj pędza się nieszczęsnego


Strony: