Dziewięć kochanek kawalera Dorna
Autor: Kornel Makuszyński
pomoże ocalić. Ja siebie składam na ofiarę. Widocznie Bóg tak chce!
- Czy skończyłaś?
- Z życiem - tak! Z cierpieniem tylko nie skończyłam, bo teraz zacznie się ono dopiero naprawdę. Chcę jednak cierpieć sama, abyś ty nie cierpiał. Czemu mnie trzymasz w łańcuchach? Czemu mi nie pozwolisz odejść?
- Ale któż ci, u diabła, nie pozwala?
- Aaa! wiec ty chcesz tego?
- Nie ja, ale ty!
- O nie! To twoja myśl, to twoje pragnienie. Więc to tak? Odejść! Pan łaskawie pozwala mi odejść? Przepraszam, ale dokąd? Czy mam stąd pójść wygnana jak pies i utopić się? Czy może na ulicę? Na ulicę - słyszysz???
- Boże! Boże!
- O, gdyby to moja matka słyszała... Ale ty wiesz, że moja matka w grobie...
- Całe szczęście!
- O tak, szczęście, bo stanęłaby przed tobą...
- Nie mów tego przed nocą!
- I plunęłaby ci w twarz...
- Za co?
- Za mnie! Za to, że nasyciłeś się mną i teraz masz mnie dość i że wypędzasz mnie na ulicę między dziewki.
- O! o! o!
- Nie czyń sobie wyrzutów! To słuszna kara, żem nie słuchała rodzonej matki. Ta kobieta wiedziała, kim ty jesteś. Jej święte oczy przewidziały cię na wylot, ale ja, zaślepiona, nie chciałam wiedzieć o niczym, ja, jak wąż oczarowany przez ptaka...
- Na odwrót! Chyba ptak przez węża...
- Ja nie słuchałam, kiedy mi mówiła w dzień przed ślubem: „strzeż się, to literat! a nie ma większej hołoty na świecie!” O matko! o moja matko! Czemuś mnie oddała w te ręce i czemu teraz musimy obie płakać, ty w grobie, a ja - gorzej niż w grobie?
- To straszne!
- Straszne? O nie! To wesołe... Ja wiem, ty byś chciał z tego
- Czy skończyłaś?
- Z życiem - tak! Z cierpieniem tylko nie skończyłam, bo teraz zacznie się ono dopiero naprawdę. Chcę jednak cierpieć sama, abyś ty nie cierpiał. Czemu mnie trzymasz w łańcuchach? Czemu mi nie pozwolisz odejść?
- Ale któż ci, u diabła, nie pozwala?
- Aaa! wiec ty chcesz tego?
- Nie ja, ale ty!
- O nie! To twoja myśl, to twoje pragnienie. Więc to tak? Odejść! Pan łaskawie pozwala mi odejść? Przepraszam, ale dokąd? Czy mam stąd pójść wygnana jak pies i utopić się? Czy może na ulicę? Na ulicę - słyszysz???
- Boże! Boże!
- O, gdyby to moja matka słyszała... Ale ty wiesz, że moja matka w grobie...
- Całe szczęście!
- O tak, szczęście, bo stanęłaby przed tobą...
- Nie mów tego przed nocą!
- I plunęłaby ci w twarz...
- Za co?
- Za mnie! Za to, że nasyciłeś się mną i teraz masz mnie dość i że wypędzasz mnie na ulicę między dziewki.
- O! o! o!
- Nie czyń sobie wyrzutów! To słuszna kara, żem nie słuchała rodzonej matki. Ta kobieta wiedziała, kim ty jesteś. Jej święte oczy przewidziały cię na wylot, ale ja, zaślepiona, nie chciałam wiedzieć o niczym, ja, jak wąż oczarowany przez ptaka...
- Na odwrót! Chyba ptak przez węża...
- Ja nie słuchałam, kiedy mi mówiła w dzień przed ślubem: „strzeż się, to literat! a nie ma większej hołoty na świecie!” O matko! o moja matko! Czemuś mnie oddała w te ręce i czemu teraz musimy obie płakać, ty w grobie, a ja - gorzej niż w grobie?
- To straszne!
- Straszne? O nie! To wesołe... Ja wiem, ty byś chciał z tego
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- 161
- 162
- 163
- 164
- 165
- 166
- 167
- 168
- 169
- 170
- 171
- 172
- 173
- 174
- 175
- 176
- 177
- 178
- 179
- 180
- 181
- 182
- 183
- 184
- 185
- 186
- 187
- 188
- 189
- 190
- 191
- 192
- 193
- 194
- 195
- 196
- 197
- 198
- 199
- 200
- 201
- 202
- 203
- 204
- 205
- 206
- 207
- 208
- 209
- 210
- 211
- 212
- 213
- 214
- 215
- 216
- 217
- 218
- 219
- 220
- 221
- 222
- 223
- 224
- 225
- 226
- 227
- 228
- 229
- 230
- 231
- 232
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- 238
- 239
- 240
- 241
- 242
- 243
- 244
- 245
- 246
- 247
- 248
- 249
- 250
- 251
- 252
- 253
- 254
- 255