Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

takie stany duchowe, kiedy się wszystko staje jasnym jak błyskawica.
- Może być, może być! Więc na ciebie przyszło w tej chwili takie rozelśnienie?
- Któż ci to powiedział?
- Przecież ty w tej chwili!
- Ja? w tej chwili? Mój drogi, mój kochany! Możesz bałamucić ludzi w swoich dramatach, możesz ich ołgiwać w swoich powieściach, ale dlaczego grasz komedię ze mną? Kiedy ja ci to powiedziałam?
- Pan Bóg słyszał!
- Pana Boga do tego nie wtrącaj! Nadajesz złośliwie inne znaczenie moim słowom. Pewnie! pewnie! wiesz przecie o tym dobrze, że ja ciebie nie przegadam i że w każdej rozmowie będziesz zwycięzcą... Ależ oczywiście! Jesteś władcą słowa, więc się możesz znęcać... Znęcaj się, proszę, znęcaj się ile wlezie!
- Nie chcę się znęcać, nie pragnę być zwycięzcą...
- Czy to nowy policzek?
- Heluniu, zastanów się...
- Nowe upokorzenie? Czy ja cię proszę o litość, czy ja cię proszę o łaskę? O nie, mój drogi! Kobieta jest zbyt dumną, aby - nawet zwyciężona - prosić mężczyznę, aby jej wspaniałomyślnie darował życie. Nie chcę tego, gardzę tym!
- Bardzo to mądrze z twojej strony...
- Mądrze? Tak! niepokoi cię to, że i kobieta znalazła swoją mądrość i że nie pozwoli sobą poniewierać. To was wszystkich niepokoi, to was dręczy! Wy byście chcieli...
- Kto to „wy”?
- Ty i wszyscy!
- Niech będzie! czegóż to byśmy chcieli?
- Chcesz wiedzieć? Chcielibyście oszołomić kobietę i zabrać jej nawet cierpienie, bo w cierpieniu nabiera się przenikliwej mądrości... Ale kobieta będzie cierpiała!
- Jeśli jej to sprawia przyjemność, niech cierpi!
- Może byś


Strony: