Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

pogłębiło duszę. Zbudziło we mnie siły, dało mi natchnienie. Ukrywałam jedno tylko, co tylko zdradzę tobie, tobie pierwszemu, bo później tysiące ludzi będzie o tym wiedziało.
- O czym?
- Zaraz się dowiesz!
Dobyła z biurka jakieś papiery. Dorn wstał zaciekawiony.
- Co to jest?
- Moja dusza!
Dorn patrzył błędnie w przeczuciu nieszczęścia.
- Najdroższy mój! To jest dusza mojego życia. To jest krew z mojej krwi. Za chwilę ci przeczytam. Dorn! Ja napisałam powieść!
Kafr, obdzierany ze skóry, tak nie wyje jak zawył Dorn. Spojrzał na nią dzikimi oczyma, potem krzyknąwszy: Krwi! krwi! - skoczył przez balkon na głowę z pierwszego piętra.
Albowiem przebrała się miara nieszczęść tego biednego człowieka, bo los jego, który z nim igrał, drobnymi męcząc go nieszczęściami, nieszczęście okropne i najstraszliwsze zachował mu na koniec.
Jedno słowo kochającej kobiety
- Czy ci przeszkadzam?
- Nie bardzo. Potrzebujesz czego?
- Drobnostki... Ja tylko na jedno słowo... Chciałam przy tym zobaczyć, czy jeszcze żyjesz?
- Jak widzisz, moja droga, żyję... Mój bohater za to umrze w następnym rozdziale.
- Jeszcze dziś?
- Zapewne jeszcze dziś... Żal ci go?
- Kogo?
- Jego... Myślałem, że cię mój bohater interesuje...
- Nie tak bardzo, jak ciebie.
- Spodziewam się!
- A jeśli się spytałam, czy skręci kark, czy też się zastrzeli jeszcze dzisiaj to bynajmniej me z jego powodu.
- Przykro mi, że tak mało obchodzi cię ten biedny człowiek!
- Wcale mnie me obchodzi! Jedna literacka figura mniej, jedna więcej...
- Ależ moja najdroższa... Mój bohater...

Strony: