Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

której się topi rudę żelaza.
Była samotna, nie miała nikogo z bliskich, mieszkała wytwornie, Dorna przyjęła chętnie. Unikała miejsc publicznych, nie odwiedzała teatrów, nie lubiła ludzi. Szczegółowo wypytywała Dorna, co o niej myśli?
- Nie mogę myśleć, gdyż kocham panią - mówił Dorn.
- A gdybym była zła, nieznośna, okropna?
- Nie potrafi pani. Ale kochałbym panią.
- A gdybym miała przeszłość czarną?
- Gdyby była nawet tak czarna, jak włosy pani, kochałbym panią.
- A gdyby ludzie mówili o mnie źle?
- Ludzie nigdy o nikim nie mówią dobrze. Kochałbym panią więcej!
Wtedy ona uczyniła rzecz taką, która z mężczyzny czyni niewolnika: ucałowała go w rękę. Jest to przemyślny podstęp odwiecznej niewolnicy. Dorn się rozczulił. Rozczulił się do tego stopnia, że jej opowiedział dzieje swojej nieszczęsnej miłości. Niewiasta co nieco się zdumiała i zbladła. Rzekła jednak szybko i tkliwie:
- Ja wszystko panu nagrodzę!
Chodzili co wieczór do Łazienek, bo właśnie kwitły kasztany, i mówili takie do siebie słowa, które pachniały jak ukwiecone drzewa. Raz ktoś znajomy przystanął, spojrzał zdumiony i niechętnie się ukłonił. Był to stary przyjaciel Dorna, który był dumny, że on go właśnie widział z tą boską kobietą.
Nazajutrz przyjaciel ten odwiedził Dorna bardzo rano. Gadał długo o tym i o owym, znać jednak było, że nie to właśnie chce powiedzieć. Wreszcie nagle zaczął ni stąd, ni zowąd:
- Dorn! Skąd ty znasz tę kobietę?
- Znam od wielu lat, teraz się jej przypomniałem.
- Przez rok nie byłeś w kraju, a przez rok może się wiele zdarzyć. Otóż ta pani...
-


Strony: