Dziewięć kochanek kawalera Dorna

Autor: Kornel Makuszyński

drobiazgiem, wobec innej jej właściwości niesłychanej. Panowie! Ta panienka ma serce umieszczone z prawej strony!
Nagły, straszliwy ryk rozdarł powietrze. Dorn wytrzymał dwa żołądki, serca z prawej strony nie mógł wytrzymać. Rzucił się jak furiat na jakiegoś profesora, który drżał obok niego z zachwytu, wczepił się szponami palców w jego włosy i zaczął ryczeć, rzęzić, wierzgać nogami, płakać na głos. Oszalał. Policja wyniosła go na rękach.
Nazajutrz leżał w malignie i ciskając się, wciąż się chwytał rękoma za brzuch i gniótł go niemiłosiernie, albo się chwytał ręką za piersi ze strony prawej i darł koszulę. Po dwóch dniach miał przykre zajście. Lekarz, którego przywołano, myśląc, że Dorn naprawdę zwariował, widząc, że jego pacjent jest zdrów, nieco tylko ma rozprężone nerwy, chciał go zainteresować i począł mu opowiadać o nadzwyczajnym fenomenie, który zajmował całe miasto.
- Co to za fenomen? - zapytał Dorn ze złym błyskiem w oczach.
- Situs viscerum inversus totalis.
- To znaczy?
- Serce po prawej stronie, a na domiar tego...
Nie skończył, albowiem Dorn uderzył go w furii porwanym spod łóżka butem po głowie.
Nie było tedy nic dziwnego w tym, że biedny Dorn opuścił to straszliwe miasto, gdzie zdarzają się dziewice, którym nie tylko niczego nie brak, jak to zwykle u dziewicy, ale czegoś mają za wiele, w podwójnym egzemplarzu.
Jałowe gościńce wielkich dróg świata skraplał gorzkimi łzami. Jęczał na lądzie, płakał na morzu, jakby w nim soli było za mało i wody. Woził swoje nieszczęście tam, gdzie wszyscy zdawali się szczęśliwi. Nie wierzył nikomu, nie wierzył własnym oczom, w słusznym


Strony: