Dziewięć kochanek kawalera Dorna
Autor: Kornel Makuszyński
Kocham ją, a reszta mnie nie obchodzi. Poznałem ją wieczorem.
- Ach, tak! - rzekł wesoło komisarz... Rozebrać ją!
- Panie!... - krzyknął Dorn - jak pan śmie!...
- Cicho pan bądź i dziękuj pan Bogu, że się tak zdarzyło. Niech pan patrzy!...
Dorn patrzył. Kiedy z niej zdjęto bluzkę, zobaczył sztuczne piersi, kiedy z niej zdjęto resztę, zobaczył prawdziwe rzeczy. To był mężczyzna.
Dorn się zachwiał i padł w ramiona najbliżej stojącego policjanta. Potem go długo cucili.
Biedny człowiek uciekł na zawsze z tego miasta. Jechał przed siebie, wszystko jedno dokąd, byle jak najdalej. Wbijał sobie paznokcie w dłonie, rozpacz go kąsała. Co on komu zawinił, że nikomu na świecie nie zdarzy się nic podobnego, tylko jemu? Szampan i pożądanie miłości zalały mu mózg do tego stopnia, że zidiociał.
- Ścisnęła mnie, ach, nie ścisnęła! - ścisnął mnie ten bydlak tak silnie za rękę, że krzyknąłem. Trzeba było być pijaną świnią, albo tępym osłem, żeby nie zwrócić na to uwagi. A jak ona piła. „On!” głupcze, nie ona! - krzyknął nagle sam do siebie, tak że na niego spojrzano ciekawie.
A on patrzył na wszystkich spode łba, szczególnie na kobiety. To niemożliwe, żeby one wszystkie były prawdziwymi kobietami. Te, które mają zbyt foremne, przedziwnie piękne piersi, te muszą być przebrane. Wszystkie inne są fałszowane. Oto te piersi są zbyt brzydkie na to, aby nie były prawdziwe.
Dorn leży na pokładzie w płóciennym krześle, a jego smutek płynie za nim, jak smuga dymu za okrętowym kominem. Smutek jego pokrzykuje czasem ponad nim ostrym, nieprzyjemnym głosem, jak mewa nad okrętem. Co go zbawi, co go ocali? Czy ma zapisać duszę
- Ach, tak! - rzekł wesoło komisarz... Rozebrać ją!
- Panie!... - krzyknął Dorn - jak pan śmie!...
- Cicho pan bądź i dziękuj pan Bogu, że się tak zdarzyło. Niech pan patrzy!...
Dorn patrzył. Kiedy z niej zdjęto bluzkę, zobaczył sztuczne piersi, kiedy z niej zdjęto resztę, zobaczył prawdziwe rzeczy. To był mężczyzna.
Dorn się zachwiał i padł w ramiona najbliżej stojącego policjanta. Potem go długo cucili.
Biedny człowiek uciekł na zawsze z tego miasta. Jechał przed siebie, wszystko jedno dokąd, byle jak najdalej. Wbijał sobie paznokcie w dłonie, rozpacz go kąsała. Co on komu zawinił, że nikomu na świecie nie zdarzy się nic podobnego, tylko jemu? Szampan i pożądanie miłości zalały mu mózg do tego stopnia, że zidiociał.
- Ścisnęła mnie, ach, nie ścisnęła! - ścisnął mnie ten bydlak tak silnie za rękę, że krzyknąłem. Trzeba było być pijaną świnią, albo tępym osłem, żeby nie zwrócić na to uwagi. A jak ona piła. „On!” głupcze, nie ona! - krzyknął nagle sam do siebie, tak że na niego spojrzano ciekawie.
A on patrzył na wszystkich spode łba, szczególnie na kobiety. To niemożliwe, żeby one wszystkie były prawdziwymi kobietami. Te, które mają zbyt foremne, przedziwnie piękne piersi, te muszą być przebrane. Wszystkie inne są fałszowane. Oto te piersi są zbyt brzydkie na to, aby nie były prawdziwe.
Dorn leży na pokładzie w płóciennym krześle, a jego smutek płynie za nim, jak smuga dymu za okrętowym kominem. Smutek jego pokrzykuje czasem ponad nim ostrym, nieprzyjemnym głosem, jak mewa nad okrętem. Co go zbawi, co go ocali? Czy ma zapisać duszę
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- 161
- 162
- 163
- 164
- 165
- 166
- 167
- 168
- 169
- 170
- 171
- 172
- 173
- 174
- 175
- 176
- 177
- 178
- 179
- 180
- 181
- 182
- 183
- 184
- 185
- 186
- 187
- 188
- 189
- 190
- 191
- 192
- 193
- 194
- 195
- 196
- 197
- 198
- 199
- 200
- 201
- 202
- 203
- 204
- 205
- 206
- 207
- 208
- 209
- 210
- 211
- 212
- 213
- 214
- 215
- 216
- 217
- 218
- 219
- 220
- 221
- 222
- 223
- 224
- 225
- 226
- 227
- 228
- 229
- 230
- 231
- 232
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- 238
- 239
- 240
- 241
- 242
- 243
- 244
- 245
- 246
- 247
- 248
- 249
- 250
- 251
- 252
- 253
- 254
- 255