Dusze z papieru

Autor: Kornel Makuszyński

dostrzeże, ogromnie sympatyczny.
W całej pełni wyszło to na jaw w »Starościcu ukaranym«, a błąd pisarski może uczynić wiele dobrego bohaterowi tragikomedyi przez rzucanie na niego tylko świateł barwnych reflektorów; może stawanie autora przy boku Węgierskiego pomoże tym, którzy chcą sprostować nieco sądy zbyt surowe o Zoilu warszawskim i oczyścić go o ile można z kalumnii, które na jego rachunek zapisano, a które może nie wszystkie jemu przynależą. Ulżył obciążonej pamięci Węgierskiego Estreicher, może mu ulży więcej jeszcze błyskotliwa, barwna tragikomedya No.waczyńskiego, który za duszę pokrewną wojnę wiedzie.
Tadeusz Rittner
»Głupi Jakób«, komedya w 3 aktach.

Nietylko na wiarę dużych sukcesów wiedeńskich autor miał z góry zapewnioną u wszystkich sympatyę — Rittner posiada ją bowiem u nas od dawna, od kiedy w autorze »Sąsiadki« i »W małym domku« rozpoznano pisarza w najlepszym stylu, talent pierwszorzędny, mający przytem do rozporządzenia wielką kulturę. Zdobi ona każdy z wytwornym smakiem napisany fejleton Rittnera, jednego z nielicznych, a naprawdę świetnych fejletonistów, uprawiających francuskie pod tym względem przepyszne tradycye; błyska z każdej, choćby najsłabszej sceny, w którejkolwiek z jego sztuk. Choćby mu często zabrakło siły w przeprowadzeniu zamierzonego zadania, nie zbraknie mu nigdy tego, co daje rasowa kultura pisarska; artystycznego samopoczucia, wyznaczającego poziom odpowiedni, utrzymującego w szlachetnym stylu, przestrzegającego czystości formy.
Są to rzeczy, których się nie nabywa po literackich grajzlerniach i których małpować nie można, poznaje się bowiem zbyt łatwo lokaja, przebranego w kostyum wielkopanski. Kostyumy takie wypożycza się zazwyczaj w rekwizytorniach teatrów francuskich, gdzie, jak wiadomo, są najlepsi krawcy i gdzie pisarski spryt i dobrze zaprasowane spodnie, udają z


Strony: