Dusze z papieru

Autor: Kornel Makuszyński

sensacyjnych rewelacyach zyskać nie może; głęboko przeżyte rzeczy są dla twórczości wartością bezcenną, ale nie ich najlżejszy surogat; sztuce odbiera to powagę twórczości.
Pozatem nowa komedya Żuławskiego ma wiele stron zajmujących; szkicowo traktowane figury pierwszego aktu grają razem jedną scenę doskonalą, jak również dwie figury z aktu trzeciego, naprawdę komedyowe. Doktor Bogusław mimo tego, że ma w sobie zbyt wiele z — Jon—tka, tego z »Halki« —— jest odlany z jednej bryły. Najprawdziwszą jednakże jest narzeczona Orlicza, Beata, postać doskonale postawiona; jej dramat jest prosty i wielki i jej dramat jest nieudany; nie Orlicz skupia na sobie uwagę, lecz Beata, dusza jasna i czysta, tak czysta, że aktorstwo poetyckie Orlicza było dla niej czemś niepojętem, czemś niesłychanem. Tem większy jest jej ból i tem straszniejszy zawód; charakter Beaty (jej jednej tylko), nie zamazał się we frazeologii i w deklamacyi; postać ta musi wywołać wrażenie swoją jednolitością i odrębnym kształtem.
Co się budowy komedyi tyczy, wytknąć się musi nieproporcyalność trzech aktów, z których pierwszy, najlepszy w sztuce, jest niemożliwie długi, tak samo jak akt drugi w stosunku do trzeciego, co dziwnie razi u takiego znakomitego znawcy sceny, jakim jest Żuławski, autor już sześciu przedtem dzieł teatralnych, którego rzecz każdą, napisaną dla teatru, wita się przychylnie, tytułem tej wziętości i szczerego uznania, jakie autor »Erosa i Psyche« ma u publiczności w całej Polsce.

*

(Słowa te wywołały odpowiedź autora sztuki; odpowiedź tę i jeszcze słów kilka ze strony piszącego te uwagi, znajdzie — kto zbyt wiele ma czasu w jednym z numerów »Gazety Lwowskiej« za październik 1909).
Stanisław Przybyszewski
»Odwieczna baśń«, poemat dramatyczny w 3 aktach.

»Uderzcie w wielki dzwon, tron do objęcia, tron«,


Strony: