Dusze z papieru

Autor: Kornel Makuszyński

sympatyczna, łobuzerska lekkomyślność w traktowaniu całej historyi jest specyalnym wdziękiem rzeczy Perzyńskiego.
Bohaterów swoich traktuje ze swobodą, przyjacielską pobłażliwością, inpertynencye mówi im z haniebną słodyczą, rozbrajająco; wybiera ich zawsze z koła, które długo przedtem obserwował w ukryciu, więc ich zna na wylot. Nie wymknie mu się tedy żadnemi tłumaczeniami szanowna rodzina Lipowskich, nie zablaguje niczem Otocki, nie wzruszy straszliwemi minami »szczęśliwy Franio«. Perzyński wybrał te figury z szerokiego tłumu, jak znawca, który z ogromnego składu rupieci wybierze tylko okazy. Okazy, trzeba przyznać, nadzwyczajne, bo na pierwszy rzut oka wydać się może, że to tandetna balucczyzna, kurzem przyprószona. Perzyński kurz starł i tak je świetnie wystroił, tak wybornie pomalował im gęby, że rozkosz patrzeć; niepozorny Franio, szary, smutny, niedołężny Franio, staje się bohaterem naprawdę; można się zeń śmiać do rozpuku, ale me należy mu wtedy patrzeć w oczy, bo ma oczy, tak dobre, jak oczy dziecka. I jeszcze z jednego ważnego powodu nie należy natrząsać się z Frania: oto Perzyński ma dla nie widoczny, szczery sentyment. Mimo tego, przeszarżował niedołęstwo Frania i tem właśnie na śmiech ludzki go wystawił. Należy tedy, szanując sentymenty ulubionego przez wszystkich pisarza, śmiać się w dziwny sposób śmiać się smutno.
Można się za to śmiać szczerze z wszystkich innych ludzi w »Szczęściu Frania«; są doskonale nam znani, widzieliśmy ich już w »Lekkomyślnej siostrze«, a figury z »Aszantki« również tego samego pochodzenia; Otocki np z »Szczęścia Frania« jest rodzonym bratem Olszewskiego z »Lekkomyślnej siostry«.
Zauważyć należy przy sposobności, że Perzyński nie tylko figury swoje przenosi pseudonimami; powtarza również wzajemny ich stosunek duchowy, już metodycznie: na bandy szubrawców jedna jasna dusza, mając


Strony: