Dusze z papieru

Autor: Kornel Makuszyński

się i pierwszy raz słyszę, żeby mnie kto o takie rzeczy posądzał!
Bardzo słusznie.
Więc panna Hela jest smutna i ciągle zdenerwowana. Pan Otocki obiecuje wprawdzie, że się ożeni, ale najpierw musi uporządkować kies sprawy, to i owo; każdy malarz tak zresztą zawsze opowiada, a panna płacze. Aż djabli przynieśli — Frania. Pan Lipowski dowiedział się, że poczciwy Franio jest w nędzy i pisał po niego. Franio przyszedł wspaniały, ja książę niezłomny; jest bardzo dumny i nosi wysoko, jednem słowem »ma minę na stan«.
— Niechże pan siada, — mówi panna Hela.
— Dziękuję! — odrzecze Franio z godnością.
— Cóż pan porabia?
— Ja? Nic... Owszem... bawię się... (Franio jest chytry!)
— To pan miło czas spędza?
— Nie mogę się uskarżać... Piję trochę... (Franio renomuje, ale jest wspaniały!) — Wogóle chcę wyjechać... za granicę... Tu u nasi w kraju nudno! (Franio jest bezczelnie arystokratyczny).
Ale Franio prócz tego jest straszny; oto wygadał się, ni mniej ni więcej, tylko z tem, że malarz Otocki, który pannę Hele o takie nieznośne przyprawił zdenerwowanie, jest żonaty. Och! Pannie Heli poczerniało trochę w oczach...
Sądny dzień!...
Wszystko się wykryło, pan Otocki spokojnie uciekł, panna Hela krzyczy, że popełni samobójstwo, państwo Lipowscy radzą wśród łez.
A tylko jeden Franio, spokojny, cichy, złoty Franio czeka w drugim pokoju, aż go zawołają; czeka spokojnie, jak całe życie czekał i jak będzie czekał zawsze swojej kolei, pokorny i cichy, a przecież wiadomo, że pokora przebija niebiosa, jak to już dawno powiedziano i jak to się już podobno raz nawet zdarzyło. Więc Franio czeka...
— Cóż! — powiada pani Lipowska do pana Lipowskiego — Franio ostatecznie nie jest gorszy od innych... Wyrabia się przy nas.
Poco dłużej gadać! Zawołali Frania, długo mu


Strony: