Dusze z papieru
Autor: Kornel Makuszyński
podarował kiedyś paltot, choć się nim wysługują, choć nadużywają go haniebnie, choć jest dziewczę do wszystkiego, mimo poczucia swej wspaniałej, męskiej godności.
Brawo Franiu!
Franio postanowił się oświadczyć. Rzecz wygląda jakby nie z prawdziwego zdarzenia. A jednak jest prawdziwa. Zakochał się na śmierć w pannie Heli, córce swego pryncypała z kantoru, tego pana Lipowskiego, co to jego ojcu darował paltot Panna Hela zupełnie widocznie wyśmiewa Frania i uważa go za sprzęt; zapewne to Frania boli, zapewne dusza się w nim wije, ale Franio ma minę tak pocieszną, że wiele sobie z tego robić nie należy. Zdobył się na odwagę, na nieprawdopodobny u niego czyn: na zielonym papierze — (o, słodka nadziejo!) — napisał list do pana Lipowskiego, w którym się oświadczył, wyraźnie, bez głupich poetyckich przenośni.,.
Zapewne się przeraził swego czynu, bo kazał list odnieść później, a sam poszedł wcześniej do szanownych państwa Lipowskich. A stanąwszy na placu boju, przeraził się jeszcze bardziej; więc prosi niewiastę służebną, bardzo zacną skądinąd panią Mroczyńską, aby, kiedy przyjdzie list w zielonej kopercie, nie oddawała go panu Lipowskiemu, lecz jemu.
W międzyczasie, półsłówkami powiedział pannie Heli, o co idzie, potraktowany zasię przez nią jak człowiek, który jeśli sam nie jest waryatem, to przynajmniej miał waryata w rodzime, już biegnie, aby list swój nieszczęsny przychwycić w drodze.
A oto w tej chwili stała się rzecz straszliwa! do pokoju wszedł pan Lipowski z zielonym listem w ręku, szlachetnie oburzony. Franio skurczył się w sobie nieprawdopodobnie, jak żbik!
Jetzt will ich willen! — sagte der Strauss. Zdaje się, że to był nagły atak obłąkania, kiedy pan Lipowski, oczom nie wierząc, pytał:
— Panie! czyś to pan pisał ten list?
— Ja! — ryknął Franio.
A w tem jednem słowie zahuczała
Brawo Franiu!
Franio postanowił się oświadczyć. Rzecz wygląda jakby nie z prawdziwego zdarzenia. A jednak jest prawdziwa. Zakochał się na śmierć w pannie Heli, córce swego pryncypała z kantoru, tego pana Lipowskiego, co to jego ojcu darował paltot Panna Hela zupełnie widocznie wyśmiewa Frania i uważa go za sprzęt; zapewne to Frania boli, zapewne dusza się w nim wije, ale Franio ma minę tak pocieszną, że wiele sobie z tego robić nie należy. Zdobył się na odwagę, na nieprawdopodobny u niego czyn: na zielonym papierze — (o, słodka nadziejo!) — napisał list do pana Lipowskiego, w którym się oświadczył, wyraźnie, bez głupich poetyckich przenośni.,.
Zapewne się przeraził swego czynu, bo kazał list odnieść później, a sam poszedł wcześniej do szanownych państwa Lipowskich. A stanąwszy na placu boju, przeraził się jeszcze bardziej; więc prosi niewiastę służebną, bardzo zacną skądinąd panią Mroczyńską, aby, kiedy przyjdzie list w zielonej kopercie, nie oddawała go panu Lipowskiemu, lecz jemu.
W międzyczasie, półsłówkami powiedział pannie Heli, o co idzie, potraktowany zasię przez nią jak człowiek, który jeśli sam nie jest waryatem, to przynajmniej miał waryata w rodzime, już biegnie, aby list swój nieszczęsny przychwycić w drodze.
A oto w tej chwili stała się rzecz straszliwa! do pokoju wszedł pan Lipowski z zielonym listem w ręku, szlachetnie oburzony. Franio skurczył się w sobie nieprawdopodobnie, jak żbik!
Jetzt will ich willen! — sagte der Strauss. Zdaje się, że to był nagły atak obłąkania, kiedy pan Lipowski, oczom nie wierząc, pytał:
— Panie! czyś to pan pisał ten list?
— Ja! — ryknął Franio.
A w tem jednem słowie zahuczała
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- 161
- 162
- 163
- 164
- 165
- 166
- 167
- 168
- 169
- 170
- 171
- 172
- 173
- 174
- 175
- 176
- 177
- 178
- 179
- 180
- 181
- 182
- 183
- 184
- 185
- 186
- 187
- 188
- 189
- 190
- 191
- 192
- 193
- 194
- 195
- 196
- 197
- 198
- 199
- 200
- 201
- 202
- 203
- 204
- 205
- 206
- 207
- 208
- 209
- 210
- 211
- 212
- 213
- 214
- 215
- 216
- 217
- 218
- 219
- 220
- 221