Bezgrzeszne lata
Autor: Kornel Makuszyński
naszych czasów.
Najpierw udaję, że nie słyszałem mego nazwiska. Tych kilka sekund potrzeba koniecznie, aby się podpowiadacz mógł zmobilizować i napiąć swoją uwagę, jak cięciwę łuku. Ponieważ profesor woła mnie po raz drugi, „klasa” robi mały rumor, aby mnie przywołać niby do życia. Wtedy wstaję bardzo raptownie, aby strącić z ławy jakąś książkę lub pióro. Zarabia się na podniesieniu dwie sekundy, ale o to idzie przecie, aby z czasu urwać jak najwięcej, a zawsze tam ziarnko do ziarnka, sekunda do sekundy, a zrobi się jakaś minutka, a minutka odwleka nieszczęście.
Patrzę kątem oka, czy podpowiadacz w porządku?
— Gotów! — odpowiada mi jakiś ruch, którego byś nie dojrzał nawet pod mikroskopem, ale ja go widzę, bo mam wyostrzony wzrok i słuch, i czucie, zresztą znamy się wszyscy jak łyse konie.
Profesor zadaje pytanie. Jeśli jest bardzo trudne, trzeba udać matoła i powtarzając je, pomylić sens, tak, aby ci je postawiono po raz drugi. Potem powtórzyć je należy raz jeszcze, już prawidłowo, i broń Boże nie należy robić takiej sztuki po raz trzeci, bo to w czujnym mistrzu profesorze zaczyna budzić nagłe podejrzenia.
Z radosnym okrzykiem: „aha! już rozumiem!” trzeba się uśmiechnąć, co niby ma znaczyć, że ci pan profesor uczynił nadzwyczajną, nigdy nie oczekiwaną przyjemność, stawiając ci to pytanie, niesamowicie trudne; dajesz tym uśmiechem do poznania, że na nie wybornie odpowiesz. Wydobycie tego uśmiechu na przerażoną twarz jest cokolwiek sataniczne, bo właśnie drżą pod tobą nogi, szczękają zęby i na czole wyrastają ci krople potu, jakby ci ugotowali nagle mózg i mózg parował. Biedny człowiek jest w tej chwili podobny do uśmiechniętego nieboszczyka, któremu na sądzie boskim udowadniają, że był urwipołciem.
Podpowiadacz albo sam umie odpowiedzieć na pytanie, albo już otwarł książkę w odpowiednim miejscu i tak
Najpierw udaję, że nie słyszałem mego nazwiska. Tych kilka sekund potrzeba koniecznie, aby się podpowiadacz mógł zmobilizować i napiąć swoją uwagę, jak cięciwę łuku. Ponieważ profesor woła mnie po raz drugi, „klasa” robi mały rumor, aby mnie przywołać niby do życia. Wtedy wstaję bardzo raptownie, aby strącić z ławy jakąś książkę lub pióro. Zarabia się na podniesieniu dwie sekundy, ale o to idzie przecie, aby z czasu urwać jak najwięcej, a zawsze tam ziarnko do ziarnka, sekunda do sekundy, a zrobi się jakaś minutka, a minutka odwleka nieszczęście.
Patrzę kątem oka, czy podpowiadacz w porządku?
— Gotów! — odpowiada mi jakiś ruch, którego byś nie dojrzał nawet pod mikroskopem, ale ja go widzę, bo mam wyostrzony wzrok i słuch, i czucie, zresztą znamy się wszyscy jak łyse konie.
Profesor zadaje pytanie. Jeśli jest bardzo trudne, trzeba udać matoła i powtarzając je, pomylić sens, tak, aby ci je postawiono po raz drugi. Potem powtórzyć je należy raz jeszcze, już prawidłowo, i broń Boże nie należy robić takiej sztuki po raz trzeci, bo to w czujnym mistrzu profesorze zaczyna budzić nagłe podejrzenia.
Z radosnym okrzykiem: „aha! już rozumiem!” trzeba się uśmiechnąć, co niby ma znaczyć, że ci pan profesor uczynił nadzwyczajną, nigdy nie oczekiwaną przyjemność, stawiając ci to pytanie, niesamowicie trudne; dajesz tym uśmiechem do poznania, że na nie wybornie odpowiesz. Wydobycie tego uśmiechu na przerażoną twarz jest cokolwiek sataniczne, bo właśnie drżą pod tobą nogi, szczękają zęby i na czole wyrastają ci krople potu, jakby ci ugotowali nagle mózg i mózg parował. Biedny człowiek jest w tej chwili podobny do uśmiechniętego nieboszczyka, któremu na sądzie boskim udowadniają, że był urwipołciem.
Podpowiadacz albo sam umie odpowiedzieć na pytanie, albo już otwarł książkę w odpowiednim miejscu i tak
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145