Bezgrzeszne lata

Autor: Kornel Makuszyński

nie bywają bezkrwawe; dwa bożyszcza wyłaziły ze skóry, aby odzyskać panowanie, a opętani ich rycerze z galerii, których uwielbienia żadna nowość zachwiać nie zdołała, narobili niesłychanego zgiełku. Zacna i dostojna galeria, podzielona na trzy straszliwie hałłakujące obozy, przedstawiała widok okropny. Wojna rozgorzała potężna i wściekła; nowym transportem wyrwanych z gorących głów włosów można by obdarować łysych połowy ziemi.
Podrósłszy, przekazaliśmy przekleństwo walki młodszym i głupszym. Ci bili się dalej, a primadonny starzały się w ogniu walki.
Działo się to dwadzieścia pięć, sześć lat temu; dlatego nie wymieniłem słynnych nazwisk naszych bóstw, bo jedna z owych primadonn niedawno zaczęła rok dwudziesty dziewiąty. Musiało się biedactwo pomylić, bo wtedy, kiedy się w niej kochałem, stanowczo musiała mieć więcej niż ...trzy lata. A zresztą, Bóg ją wie! Może miała właśnie tyle i była tylko bardzo wyrośnięta?
Kobieta wszystko potrafi. Zapytana o wiek publicznie na sądzie ostatecznym także coś sobie urwie z lat, licząc na to, że choć w niebie wszystko wiedzą, to jednak nawet i tam nikt nie docieknie tajemnicy wieku kobiety. Łatwiej liczyć gwiazdy niż lata kobiety. Może więc ta najmilsza śpiewająca donna ma naprawdę dwadzieścia dziewięć lat. Daj jej to, Panie Boże! Ale jeśli będzie za rok miała dwadzieścia osiem, to się zgniewam, mimo że dla niej cierpiałem i że mnie wiele razy za tę obłąkaną miłość pobito.
Rozdział siódmy
Sztuka podpowiadania

Szkoła dlatego bardzo jest podobną do teatru, że tu i tam bez podpowiadania daleko się nie zajdzie. Toteż gdyby jakim cudem można było wykorzenić w szkole podpowiadanie, musiano by szkołę zamknąć, bo najbardziej mądry profesor nie dogadałby się z niemową i myślę, że nawet w szkole głuchoniemych w jakiś sposób muszą sobie podpowiadać na


Strony: