Bezgrzeszne lata
Autor: Kornel Makuszyński
bo tak potrzeba, i po cichu powie mi, że się poddaje. Zbliżyłem się więc z wielką ufnością i przyłożyłem ucho do jego ust. On nic nie powiedział, za to ja wrzasnąłem jak kot obdzierany ze skóry, gdyż Krwawy Byk ukąsił mnie w ucho. Zgroza padła na wszystkich. Łagodni zwycięscy zdławili swoją wspaniałomyślność jak mizerne ptaszę: w sercach naszych zapiekła się krew, oczy nalały się wściekłością, dusze stały się z kamienia. Nie będzie zgody między nim a nami. Gdybyśmy nie wiedzieli tego z pewnością, że ojciec jego jest krawcem „męskim, damskim i dziecinnym”, mogliśmy mniemać słusznie, że ojciec jego jest Indianinem prawdziwym, straszliwym, takim, co miał totem z ludzkich zębów, a potem uciekł z cyrku.
Druga narada, już bez fajki, była burzliwsza, zewsząd było słychać okrzyki wściekłości, podjudzonej tym, że syn policjanta znowu uderzył w bęben.
To był głos śmierci.
— Ha! ha! ha’ — zakrakał opodal straszliwym śmiechem Krwawy Byk.
Byliśmy przekonani, że nieco zwariował w strachu.
Wyrok był do przewidzenia:
— Śmierć.
Śmierć! I to nie byle jaka, lecz wśród męczarni.
Wtedy się odezwał po raz pierwszy nasz poczciwy piegowaty wódz, Jeleń Rączy:
— Słuchajcie, dajcie spokój! Kto widział robić takie rzeczy? On jest głupi...
— Co? co takiego? — krzyknęli wojownicy. — To mówi Jeleń Rączy?
— On ciebie najbardziej obraził, a ty go chcesz ocalić? Ładny wódz!
— Czujnego Bobra ukąsił w ucho, to też nic?
„Czujny Bóbr” to byłem ja!
— Co mówisz, Czujny Bobrze?
— Śmierć! — zawołałem chwytając się za ucho.
Jeleń Raczy bliski był płaczu, widać było bowiem, że w Wielkiej Radzie stracił wpływy i powagę.
Wściekli są wojownicy.
Kiedy Krwawemu Bykowi oznajmiono, że zginie w męczarniach, uśmiechał się jadowicie,
Druga narada, już bez fajki, była burzliwsza, zewsząd było słychać okrzyki wściekłości, podjudzonej tym, że syn policjanta znowu uderzył w bęben.
To był głos śmierci.
— Ha! ha! ha’ — zakrakał opodal straszliwym śmiechem Krwawy Byk.
Byliśmy przekonani, że nieco zwariował w strachu.
Wyrok był do przewidzenia:
— Śmierć.
Śmierć! I to nie byle jaka, lecz wśród męczarni.
Wtedy się odezwał po raz pierwszy nasz poczciwy piegowaty wódz, Jeleń Rączy:
— Słuchajcie, dajcie spokój! Kto widział robić takie rzeczy? On jest głupi...
— Co? co takiego? — krzyknęli wojownicy. — To mówi Jeleń Rączy?
— On ciebie najbardziej obraził, a ty go chcesz ocalić? Ładny wódz!
— Czujnego Bobra ukąsił w ucho, to też nic?
„Czujny Bóbr” to byłem ja!
— Co mówisz, Czujny Bobrze?
— Śmierć! — zawołałem chwytając się za ucho.
Jeleń Raczy bliski był płaczu, widać było bowiem, że w Wielkiej Radzie stracił wpływy i powagę.
Wściekli są wojownicy.
Kiedy Krwawemu Bykowi oznajmiono, że zginie w męczarniach, uśmiechał się jadowicie,
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145