Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

oczach zaczął opowiadać wszystko: o męce Zosi, o mądrości Robaka i o cudownym ocaleniu. O sobie mówił, że jedynie był przy tym wszystkim.
Ludzie zaczęli szlochać, padali na kolana przed Zosią, całowali jej łachmany. Inni porwali na ręce Janka, wołając: ,,To on ją zbawił!” Inni wreszcie otoczyli Robaka i wznosili na jego cześć okrzyki.
Wielki minister też płakał, ale znowu uciszył tłum i zawołał:
— Nie kłamie ten chłopiec ani błękitne oczy tej dzieweczki nie kłamią. Ona to jest! Ja jednak muszę uczynić próbę niezawodną, lepszą niż wszystkie świadectwa i wszystkie dokumenty. Będzie to próba serca. Wszystko na świecie udać można, ale nikt i nigdy nie oszuka serca. Najmilsza Zosiu królewno! Nie gniewaj się, że uczynię to, co uczynić muszę.
— Czyń, panie, jak twoja wola — rzekła Zosia.
— Słuchajcie, ludzie! — zawołał minister. — Uczynimy tak: niech wszystkie dziewczynki tych lat, co nasza królewna, i tego wzrostu wyjdą z tłumu i staną osobno. Uczyńcie to szybko! jak najszybciej!
Tłum się rozstąpił i ze sto pięknych dziewczynek, niezmiernie tym wszystkim przejętych, stanęło osobno.
— Niech teraz królewna ukryje się między nimi!
Zosia pobiegła i uczyniła, jak rozkazał.
— Co to będzie, co to będzie? — szeptało tysiące ludzi.
— Ten człowiek jest dowcipny — rzekł Robak do Janka. — Już go rozumiem.
— A teraz — zawołał donośnym głosem minister — stójcie wszyscy w wielkiej ciszy i w bezruchu. Z dziewczynek niech żadna nie drgnie ani niech nie mrugnie okiem. Ja zaraz wrócę.
Wszyscy zapadli w osłupiające milczenie. Słychać było, jak wiatr porusza muślinowe zasłony. Słychać było nawet bicie ludzkich serc.
Po chwili wyszedł z pałacu minister i wiódł oboje królestwo. W Zosi serce uderzyło mocno, lecz nie dała nic znać po sobie. Król i królowa w


Strony: