Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

Coś mi się jednak widzi, że ta rzeka za chwilę wzbierze, bo i ja sobie beknę z radości... Daj spokój, Robaku, bo będzie powódź... Masz zbyt czułe serce i zbyt kochasz to maleństwo... Nie płacz, mówię ci, kundlu, bo cię ugryzę w ogon. Albo wreszcie, pal cię sześć! Płacz, byle krótko i byłe nikt nie widział... bo i tak już źle gadają o psim rodzie.
Ponieważ Robak rozmyślał powoli, z trudem dobierając słów, nie zauważył nawet, kiedy stanęli u miejskiej bramy. Stał przy niej na straży dryblas ogromny, który się zanosił od płaczu. Widać, że od dawna to robił, bo halabarda była pokryta rdzą od nadmiernej wilgoci. Ujrzawszy młodych włóczęgów, przestał szlochać na chwilę i głosem jękliwym rzecze:
— Jak możecie zbliżać się do tego miasta i nie płakać!
— Chętnie to uczynimy, rycerzu — rzekł Janek — ale dotąd nie mamy powodu do tak srogiej żałości, która tobie łzy wyciska.
— Jakie nieszczęście spotkało cię, waleczny mężu — zapytała słodkim głosikiem dziewczyna — że takie serdeczne wylewasz łzy?
— Będę tak płakał do śmierci! — jęknął rycerz głosem tak zbolałym, że aż Robak stęknął. — Czyż nie wiecie, co się stało? Ale skąd wy to możecie wiedzieć, łapserdaki! Płacze nasz król, płacze nasza królowa, płaczą ministrowie, płacze rycerstwo, starzy i młodzi, biedni i bogaci, bo wilki zjadły królewnę naszą, perłę najcudowniejszą, światłość naszych oczu, co kiedy spojrzała, to się jasno czyniło na świecie, a kiedy się uśmiechnęła, chorzy zdrowieli. O, o, o!
— Nie jęcz tak, dostojny panie, bo już mamy łzy w oczach i serce się nam kraje — rzekł Janek. — Ale czy możesz nam powiedzieć, jak. było na imię tej dziwnej królewnie?
— Jeśli je wypowiem — biadał rycerz — to mi serce pęknie, ale lepiej, aby się tak stało. Nazywała się Zosia.
Dziewczynka, słysząc


Strony: