Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

zjadły wilki?
— Nie tylko tak mówił, ale wyrażał się o wilkach z pogardą.
Janek znowu długo rozmyślał, po czym zwróciwszy się do Zosi rzekł radośnie:
— Chodźmy do miasta, panienko Zofio!
Zosia spojrzała na niego ze zdziwieniem.
— Dlaczego mówisz do mnie tak uroczyście, Janeczku?
Janek nie odrzekł, tylko uśmiechnął się dziwnie. Zaczęli schodzić ku miastu, a Robak, biegnąc w tyle, rozprawiał sam ze sobą:
„Zdaje mi się, że się historia wyjaśnia, a w końcu z tego wszystkiego wyniknie, że największym bęcwałem na świecie jest niejaki Robak. Gdybym miał w moim okrągłym łbie choć odrobinę dowcipu, powinienem z tego, co dziewczynka opowiadała, wszystko wykombinować. Zdaje się jednak, że mi rozum zagotował się na słońcu. Starzejesz się, kundlu! Widziałeś zieloną sukienkę, naszywaną czymś takim, co się świeci, słyszałeś o wielkim mieście i o złotych wieżach, i co z tego? Czy czarownica porywałaby zwyczajne dziecko? Teraz to jesteś mądry i zaczynasz wszystko rozumieć, ale to nie sztuka prorokować z tego, co się stało, trzeba umieć prorokować przed tym, zanim się stało. Ależ tu płakali, o rety! Widziałem, jak ludzie płakali, ale żeby z tego zrobiło się jezioro, to pierwszy raz widzę. Czy to dziwne? Za taką Zosią to bym płakał sto lat i jeszcze bym się nie uspokoił. Dziewczynka najdroższa, moje cudo promieniste! Serduszko ma najlepsze na całym świecie, a głos jak ptaszek. Mnie, paskudnego kundla, tuliła do siebie i ucałowała mój wyszczekany pysk. O, jak to biegnie, jak nóżęta rani o kamienie! A ja jej pomóc nie mogę, zanieść jej nie mogę... Głupi to zawód być psem... Ale już ci niedługo dobrze będzie, słodka panienko... Kiedy ujrzę, że już jesteś bezpieczna, to sobie spokojnie pójdę i gdzieś skapieję... Co tam po mnie?... Ale tobie niech będzie najlepiej na świecie...Tyle za tobą wylali łez...


Strony: