Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

Gwoździk. Za niego byłaby królewna Marysieńka wyszła chętnie, bo był śliczny i miał niebieskie oczy, ale on rzekł do jej ojca:
— Panie dobrodzieju, królu Patyku! Twoja córka jest prześliczna, ale ma złe serce, bo się ani razu nie uśmiechnęła. A ja jestem polski królewicz i szlachetne serce cenię więcej niźli bogactwa!
Powiedział tak i pojechał.
Królewna Marysia strasznie się rozgniewała i z wielkiej złości wyrzuciła kijem z gniazda młode, biedne jaskółki, które piszczały cichutko nad oknem.
Przyjechał potem dziki król Haładrała, władca Arabów. Miał śliczne zęby, którymi ciągle zgrzytał, kiedy się chciał śmiać. Królewna Marysia podobała mu się bardzo i już—już chciał się z nią ożenić. Ale na niczym się skończyło Przyjechał on na ślicznym koniu, którego co dnia w stajni odwiedzał, bo lubił z nim rozmawiać. Patrzy jednego dnia, patrzy, i aż krzyknął! Oto królewna zaszła do stajni i wielką szpilką kłuje w szyję jego konia, który ludzkim głosem płacze z bólu.
— Ha! — krzyknął po arabsku król Haładrała, wskoczył na konia i pojechał.
Przyjechało jeszcze stu innych i wszyscy, poznawszy, że królewna, choć taka śliczna, ma złe serce, uciekli. Uciekł tak cesarz chiński Her—Ba—Ta, litewski król Jąkałło i brat jego, Bajzen—Kiszkis, książę japoński Bi—ba—bo, włoski grabią Larifari, francuski kawaler Bon żur, lord angielski Plum—puding i wielu, wielu innych królów, książąt i grabiów.
Królewna Marysia żadnego nie żałowała, choć jej rodzice płakali ze zmartwienia. Mówiła sobie:
— Taka jestem piękna, jak nikt! Niech sobie jadą! We mnie się i bez nich kocha cały świat.
Tak tylko mówiła, ale jej wstyd było, że każda panienka wychodzi za mąż, a od niej, jak od złego, wszyscy uciekają. Postanowiła więc im na złość wyjść za mąż koniecznie.
Siedzi raz w


Strony: