Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

który udawał, że nic go w tej chwili nie obchodzi na całym świecie, ale od czasu do czasu patrzył z niezmierną miłością na dziewczynkę, co z kolei na niego z takim samym patrzyła podziwem. Wreszcie podniósł się ze straszliwie mądrą miną i rzekł:
— Można spróbować!
Podszedł ku budzie, która do niedawna była mieszkaniem czarnego diabła; obiegł ją kilkakrotnie, jakby badał, czy jest dość mocna; była to buda z grubych zbita desek, opatrzona drzwiami ze skoblem.
Dzieci chodziły za nim, przyglądając mu się w milczeniu.
— Czy możecie ją wysunąć na środek podwórza? — zapytał.
Dzieci natężyły wszystkie siły i po długiej pracy spełniły polecenie.
— A teraz ty, Janku, oderwij od tylnej ściany jedną deskę, ale tak, aby się u dołu trzymała na gwoździach.
Janek pracował w pocie czoła i udało mu się wreszcie zrobić w tylnej ścianie otwór taki, że chudy pies mógł się tamtędy przecisnąć.
— A teraz? — zapytał.
— Teraz — mówił Robak cicho — zrobimy tak: otworzę szeroko drzwi budy, za którymi ukryje się panienka. Czy nie boisz się, panienko?
— Z wami niczego się nie boję!
— I słusznie, bo my się boimy za wszystkich troje. Oto, niech panienka uważa! Najpierw wskoczę ja do budy, a za mną wpadnie czarownica.
— A skąd pan Robak wie, że wpadnie?
— Wyczytałem to w gwiazdach, kiedy zajęty byłem myśleniem. Ja myślę, że ona wpadnie. Wtedy niech panienka zatrzaśnie drzwi, założy skobel na kółko i zatknie kołkiem. Czy panienka zrozumiała?
— O, tak!
— Cieszy mnie — rzekł Robak — że tyle oleju mądrości jest w takiej złotej i małej główce.
— O, złoty Robaczku! — zawołała Zosia uradowana.
— Oby go tylko sowa nie zjadła — mruknął Robak. — Teraz kolej na ciebie, Janku.
— Co mam robić?
— Masz się ukryć za


Strony: