Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

czarownicy chwycił Janka za kark, podniósł go ku swojej strasznej twarzy i krzyknął:
— Będziesz jadł chleb i kluski, aż się staniesz gruby. Ten czarny diabeł, mój sługa, będzie cię pilnował, abyś nie uciekł; będziesz z nim z jednej jadał miski, bo jego też zjem, kiedy mi przyjdzie na to ochota. Ty będziesz pierwszy. Ha! ha! ha!
Janek usiłował wyrwać się z silnych rąk potwora, ale wierzgał tylko nóżętami, więc nagle jedną nogą wyrżnął go w okrągłe oko. Potwór zawył, zazgrzytał tak zębami, że iskry z nich poleciały, i zaskrzeczał:
— Takiś ty, ludzki diable?
— Zabij go! zabij go! — piszczała wiedźma.
Dziewczyna zapłakała głośno.
— O, nie! — pienił się potwór — to za mała kara! Będę teraz myślał dzień i noc i takie mu męki obmyślę, że siedem razy umrze, zanim go nadzieję na rożen. Czarny psie! pilnuj mi go jak własnej głowy!
— Uhu! — ucieszył się pies.
Potwór związał Janka łykiem i cisnął go na mierzwę. Janek, zupełnie osłabły i półżywy z wyczerpania, ciężko oddychał i patrzył ze śmiertelnym smutkiem na biedną dziewczynkę, zalaną łzami.
— Ty, dzierlatko — syczała jej stara nad uchem — dasz mu otrąb zalanych wodą. Teraz wybieram się w podróż, a ty weźmij z pieczary wór mąki i drożdży, upieczesz wiele chlebów i będziesz go karmić gałkami z ciasta. Ucz się, jak się piecze chleb, bo kiedy dorośniesz i zostaniesz żoną mojego synka, trzeba, aby miał z ciebie w domu pociechę.
— Czy odlatujesz, matko czarownico? — zapytał potwór.
— Mam z jednym starym diabłem spotkanie, daleko stąd, na polskiej granicy, więc muszę się śpieszyć. Ty tu ich pilnuj i pomęcz trochę. Nie chce ciebie za męża ta jaśnie panienka, boś dla niej mało piękny, choć piękniejszego na świecie całym nie ma. Od starego diabła dostanę taką maść ze zdechłych szczurów,


Strony: