Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

królewna pozna, że to nie ja. Przecież cielę ma cztery nogi!
— A ty ile masz?
— Dwie! — mówi Janek.
— Prawda, zapomniałem! Nie ma co, biedaku, chodź na rożen! Hej, kuchciki, przygotować wielki ogień!
Janek upadł mu do nóg i powiada:
— Potężny panie kucharzu, a może ja co poradzę? A może byście mnie całego wysmarowali czekoladą?
Kucharz w śmiech i powiada:
— Aleś ty mądry! To tylko dlatego, że się zwiesz Jan Kapistran, tak jak ja!
Wysmarował Janka czekoladą, że aż strach. Prowadzi go potem do królewny, a ona w ręce klaszcze z radości.
— Jaki śliczny Murzyn. Pamiętaj, kucharzu, abyś go co dnia rano tak przypiekał, aby koloru nie stracił.
— Dobrze, królewno! — mówi kucharz, a do Janka szepnął:
— Pamiętaj, żebyś wieczorem oblizał z siebie czekoladę, rano cię znowu wysmaruję.
Nosił tedy czekoladowy Janek ogon za królewną i tylko tę miał przykrość, że wszystkie muchy na nim siadały. Przez mądrość Janka i dobre serce kucharza złość królewny na nic się obróciła, ale z innymi było gorzej. Ujrzała raz bowiem królewna Marysia, że małej dziewczynce, która jej usługiwała, łzy płyną po twarzy. Starszy lokaj bardzo ją pobił za to, że uciekła przed pieskiem królewny, który ją chciał ukąsić.
— Co to jest takiego, co tak błyszczy? — zapytała królewna, ujrzawszy łzy.
— To są łzy! — odrzekła dziewczynka.
— A skąd one się toczą?
— Z serca.
— Kłamiesz! Ja widzę, że z oczu. Ale one bardzo są ładne i ja muszę mieć ich cały sznurek, jak paciorki.
Kazała więc codziennie bić dziewczynkę i zbierać jej łzy na jedwabny sznurek. Łzy były coraz większe i coraz piękniejsze. Lecz kiedy miała ich już wiele, jak paciorki, włożywszy je na szyję, krzyknęła królewna,
— Precz z tym — krzyknęła — to mnie bardzo


Strony: