Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

i spojrzał w dół: w głębokiej rozpadlinie, wśród bardzo wysokich, lecz niemal prostopadłych skał czerniło się, jak ciemne oko, małe jeziorko. W spokojnej wodzie odbijały się gwiazdy, lekko mrugając.
— Cicho! — szepnął.
Czarny bęcwał spojrzał ciekawie w dół.
— Są tutaj — szeptał Robak — pływają sobie po wodzie, tylko skoczyć i mordować.
— Skocz ty pierwszy!
— To niemożliwe — mówił Robak. — Jeśli ja skoczę, spłoszę je i odlecą. Złowię jedną, a inne uciekną; jeżeli ty skoczysz, porwiesz, ile będziesz mógł, a mnie z wdzięczności dasz jakąś kosteczkę.
— Coś mi się ta woda nie podoba... — rzekł czarny — usuń się, chcę spojrzeć w dół.
Robak uskoczył skwapliwie, a czarny stanął na najdalszym występie i podejrzliwie spoglądał w czeluść.
— Jakieś to dziwne gęsi — zaczął mówić powoli — ani z pierza, ani z mięsa... Albo to jest jakieś wielkie cygaństwo, a ty jesteś drab, kuty na cztery nogi, albo...
Nie dokończył swej roztropnej przemowy, bo Robak,, osadziwszy się mocno, ducnął go głową z całej siły w tył. Czarny diabeł fiknął koziołka i na łeb zleciał w wodę, która prysnęła jak fontanna. Zaczął ją tłuc łapami i za chwilę wygramolił się na jakąś skałę, ale wyjścia stąd nie było! Siedział jak w garnku, na którego dnie bulgotała czarna woda.
— Masz gęś? — krzyknął Robak. — Posiedź tam sobie, kuzynku, i łap ryby. Nie pragnę twojej śmierci, bo jestem wspaniałomyślny, ale prędko stąd nie wyleziesz. Widzisz, jak to źle być niegościnnym, a do tego głupim. Chciałeś zjeść Robaka? Taki bęcwał jak ty? A krzycz tam, krzycz, nie będzie ci się nudziło... Ty jesteś numer pierwszy, a teraz biegnę zobaczyć, co robi twój pan, co ma ośle uszy, a psa miał całego osła.
III

Kiedy potwór siedmiopalczasty i sowiooki porwał


Strony: