Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

stworzenia, które mrugają.
— Aha! a wiesz ty, co to za stworzenia?
— Ja wszystko wiem, tylko tego wyjątkowo zapomniałem.
— Oczywiście! Któż może wszystko spamiętać, mając tyle na głowie? Jeśli pozwolisz, to ci powiem: są to tłuste, młode gęsi, które się pasą na niebie. Otóż ja się dowiedziałem, że dziś jest taka noc, podczas której te gęsi będą zlatywały na ziemię, aby się napić wody, i dlatego tu jestem. Raz w życiu przynajmniej najem się doskonale.
— Powiadasz, że to są gęsi?
— Tak, wielki czarny diable.
— A kiedyż zaczną spadać?
— Lada chwila!
— A nie łżesz ty?
— Jeśli zełgałem, niech mnie... Patrz, patrz!
W tej chwili złota gwiazda oderwała się od nieba i, sypiąc złote poza sobą iskry, padła w daleki las. Robak aż stracił dech z radości.
— Patrz, oto jedna już zleciała, tak że aż się z niej posypało pierze. Tylko patrzeć, jak za nią pójdą inne. Ta padła gdzieś daleko, ale i tu ich napada tyle, że przez sto lat wszystkich zjeść nie będzie można. Czy zjadłbyś tłustą gąskę, dostojny szatanie?
— Owszem, lubię tłuste ptactwo...
— Więc zachowajmy głębokie milczenie i czekajmy. Odejdź nieco dalej, bo będą się bały domu, i wciąż patrz w górę. Chwilę trzeba będzie poczekać, ale niech cię to nie niecierpliwi. Ja usunę się w mrok i zjawię się, kiedy mnie zawołasz. Oto tam wybornie stanąłeś. Ach, jaki jesteś piękny z głową ku niebu zadartą. Czy pilnie patrzysz w górę?
— Bardzo pilnie!
— Czy nie czujesz zapachu gęsi?
— Coś mi się zdaje, że czuję. Nie jestem pewny, czy tak pachnie gęś, ale coś jednak pachnie.
— To z pewnością gęś. Patrz, patrz, znowu jedna leci. Ach, jaka tłusta... Szkoda, upadła w wodę. Nie odwrócisz się?
— Mogę się nie odwracać...
— Więc stój tu, bałwanie,


Strony: