Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

musi być chłopiec, któremu się w nocy zachciało robaków.
— Powiadasz, że woła Robaka?
— Co tobie się stało. Czego tak drżysz?
— To nic; to nic! To z wielkiego szczęścia, że poznałem tak wspaniałą i dostojną jak ty osobę.
— A któż ty jesteś?
— Iii! — machnął ogonem Robak. — Nawet mówić nie warto; ja jestem taki sobie mizerny kundel, którego pchły gryzą.
— A jak się nazywasz?
— Jak ja się nazywam? Bardzo śmiesznie: Wojtek Bezportek. Racz, dostojny czarny panie, nie zwracać na mnie uwagi, gdyż szkoda każdego twojego spojrzenia. Powiedz mi lepiej, czy w swej niezmiernej łaskawości nie pozwoliłbyś mi ujrzeć na krótką, króciutką chwilę wnętrza tej sadyby. Wlezę przez tę dziurę pod ostrokołem, spojrzę i natychmiast wrócę.
Czarnemu diabłu zamigotały oczy krwawym. blaskiem; warknął głucho i rzekł:
— Jeśli jeszcze raz wspomnisz o tym, przegryzę ci gardło. Nikomu tam wchodzić nie wolno. Czy chcesz zaraz umrzeć?
— Ach! ach! — zaśmiał się Robak. — Przeklęta ta moja ciekawość! Nic mnie to nie obchodzi, co się dzieje w tym domu. Ot, tak sobie powiedziałem na wiatr. Żeby mi ogon odpadł za takie gadanie. Przebacz mi, władco nocy!
— A po co tu przyszedłeś?
Robak myślał długą chwilę, po czym ostrożnie zbliżywszy się do czarnego opryszka rzekł cicho:
— Gdybym wiedział, że mnie nie zdradzisz, wielką odkryłbym ci tajemnicę. Uczyniłbym to tylko dla ciebie, z wdzięczności za dobre przyjęcie.
— Gadaj prędko, bo nie mam czasu!
— Oto widzisz, dostojny panie, jak jestem zagłodzony i nieszczęśliwy. Przywędrowałem tu jednak z daleka, bo się w tej okolicy będą tej nocy dziwne działy rzeczy. Racz spojrzeć w górę i powiedzieć mi, co tam widzisz?
Straszliwy dryblas przekręcił głowę, długo patrzył, po czym rzekł:
— Jakieś żółte


Strony: