Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

będzie za późno, ja gdzieś przepadnę, bo nie wiem, czy mu się spodobam, a ty idź śmiało. Jeśli ty się nastraszysz, właź na drzewo, a jeśli on się ciebie nastraszy, to on zwieje i wszystko będzie w porządku.
— A jeśli inne spotkamy zwierzęta?
— Iii! Gadać nie ma o czym. Zając żaby się boi, cóż dopiero, kiedy mnie zobaczy. Zaszczekam dwa razy, a to wystarczy, aby wszystkie zające strach obleciał do Bożego Narodzenia. Zobaczysz, co ja w lesie znaczę! Sarny na mój widok mdleją, a potem opowiadają dzieciom, że widziały potwora. Czy ja wyglądam na potwora?
— Jesteś najprzystojniejszym psem, jakiego widziałem w moim życiu.
— Pięknie to powiedziałeś! Ale... ale! A ileż ty psów widziałeś w swoim życiu?
— Ciebie jednego tylko...
— No, to niewiele; myślałem, że jestem bardziej przystojny.
— Tak — rzekł prędko Janek — ale gdybym ich znał tyle, ile jest drzew w tym lesie, żadnego bym tak nie kochał jak ciebie!
Robak merdnął ogonem i zakręcił się najpierw w lewo, potem w prawo.
— Co czynisz? — zawołał Janek.
— Nic! ja w ten sposób wyrażam moją najwyższą radość. Taniec ten oznacza, że jestem ci oddany i zaprzysiągłem ci moją wierną przyjaźń.
— Cóż ty, biedaku kochany, możesz dla mnie uczynić?
Robak spojrzał głęboko w jego oczy spojrzeniem pełnym bezgranicznej miłości.
— Jeśli pozwolisz — rzekł — jeśli pozwolisz, to mogę...
— Co możesz?
— Mogę dla ciebie umrzeć.
— Robaku! — krzyknął Janek.
— Przebacz mi — mówił pies smutno — że więcej uczynić nie mogę.
Janek patrzył długo na tego dziwnego psa z wielkim wzruszeniem; zawsze lubił go bardzo, bo każdy dobry człowiek lubi zwierzęta, ale teraz całym pokochał go sercem. Pies czuł to, bo wierne jego serce zalała wielka rzewność. Pragnął teraz jakiejś


Strony: