Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

duszę, przeżegnał się i rzekł:
— W drogę, Robaku!
— Rozkaz! — zawołał Robak.
Pies wprawdzie nie mówił, bo zwierzęta mówią tylko w bajkach. Opowieść zaś o Janku i o Robaku zdarzyła się naprawdę, ale ponieważ pies rozumiał każde słowo swego pana, a jego biedny pan rozumiał każde spojrzenie i każdy ruch swojego psa, dlatego rozmowa wśród nich była wyraźna i dlatego można powiedzieć, że Robak ,,zawołał” albo ,,rzekł”.
— W którą stronę pójdziemy? — zapytał Janek.
Robak przekręcił łeb bardzo śmiesznie, spojrzał na lewo, spojrzał na prawo i rzekł roztropnie: — Tędy na lewo chodzą dziki, a to dość, aby nie chodzić tą drogą, bo się nią dojdzie do jakiegoś bagna, czego uczciwe stworzenie, takie jak pies na przykład, niezbyt lubi. Co innego, jeśli się ma w rodzie świnię.
— To może na prawo?
Robak podniósł nos, wietrzył chwilę i rzecze:
— Na prawo? Myślę, że na prawo też iść nie należy, bo tędy chodzą gromadami wilki. Boli mnie to, co muszę powiedzieć, ale wcale mnie to nie hańbi, że mam krewnych, wielkich złodziejów i zbójców. Wilk jest moim wujem, ale niech taki wuj, co potrafi zjeść własnego siostrzeńca, chodzi sobie sam. Jeślibyśmy poszli tą drogą, nic z tego dobrego nie wyniknie, przede wszystkim zaś zginiemy z głodu, tam bowiem, którędy przeszedł wilk, nikt się już nie pożywi. Chodźmy prosto jak strzelił.
— Mądrze to wykoncypowałeś, miły Robaku — rzekł Janek. — Na tej drodze jednak możemy napotkać niedźwiedzia.
— To by nie było najgorsze — rzecze Robak. — Niedźwiedź jest bardzo gburowaty, ale poczciwy to jegomość; gdybym był rybą, tobym trochę miał stracha, albo gdybyś ty był posmarowany miodem, bo za rybą i za miodem ten kudłacz przepada.
— A co robić, jeśli go spotkamy?
— Najmądrzej będzie uciekać, a jeśli na ucieczkę


Strony: