Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

że niebo jest błękitne i kapie spiekotą, złotą, słodką i ciężką jak miód, znowu zasypiał. Janek mieszkał z matką w lepiance, darniną krytej, na małej polance, przez którą przepływał strumyk, miły gaduła, co sam ze sobą wiecznie gadał.
Z tego lasu nigdy nie wyjrzał na świat, który pewnie gdzieś tam był daleko; tak mu opowiadała matka, on sam bowiem sądził, że cały świat jest jednym wielkim, nieskończonym lasem. Nie bał się go wcale. Urodził się w lesie, kochał go i był mu wdzięczny za to, że las ich żywił.
Było tam jeszcze jedno stworzenie z nimi: pies. Zwyczajny kundel, śmieszny bardzo i ucieszny, co się zwał Robak. Skąd się tu wziął, ludzie nie wiedzieli, a jego to zupełnie nie obchodziło. Mądry był nad pojęcie, w twardej leśnej uczony szkole, w której w zimie wiało straszliwie, a w lecie też nie było wiele do jedzenia. Robak jednak, jako psi filozof, znał doskonale pełne smętku porzekadło: ,,Dobra psu i mucha”, więc wobec obfitości much i mądrości tego przysłowia nie bardzo narzekał. Czasem, kiedy mu było zbyt ciężko na tym świecie, wytaczał wielki i pełen wycia proces księżycowi, jak gdyby księżyc właśnie był winien jego nędzy. Księżyc, z początku bardzo tym zdziwiony, przysiadał na srebrnej chmurze jak ptak i słuchał ciekawie, czego chce od niego zabiedzony kundel. Wreszcie mu się znudziły te narzekania i, nie zwracając uwagi na psie lamenty, odbywał swoją podróż po niebie.
Był to pies tak przedziwnie mądry, że rozumiał ludzką mowę i takie sprawiał wrażenie, że gdyby chciał, to sam mówić by umiał. Matka Janka twierdziła, że umiał pewnie i czytać, lecz tego nie można było sprawdzić, gdyż na sto sześć mil dokoła nie było żadnej książki, a nikt pisać ani czytać nie umiał. Być może, ze sowy, ptaki strasznie mądre, znały tę wielką sztukę, nie było można tego jednakże sprawdzić, nikt się bowiem nigdy


Strony: