Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

mówił:
— Zostańcie u mnie na wieczerzy, a jutro pójdziecie dalej. Zaraz zawołam żonę, córkę i krewnych.
Klasnął w dłonie i nagle zjawiło się wielkie towarzystwo. Córka tego gospodarza była bardzo piękna, lecz kiedy się śmiała, to tak, jakby koń rżał na łące. Bardzo się jej podobał pan Niteczka, więc powiedziała mu, że bardzo chciałaby mieć takiego męża. Siedli potem do wieczerzy, pan Niteczka i Strach na ławie, a wszyscy inni na żelaznych garnkach z rozżarzonymi węglami, co gości wielkim przejęło zdumieniem.
Wtedy im gospodarz rzekł:
— Nie dziwcie się, wielmożni panowie, że tak siedzimy, ale naszej rodzinie zawsze jest bardzo zimno.
Podali zupę w ogromnym kotle i już Niteczka podniósł łyżkę do ust, kiedy Strach pociągnął za połę i szepnął:
— Panie Niteczka, nie jedz, bo to gorąca smoła!
Więc potajemnie, udając, że im zupą smakuje, wylali ją pod stół. Potem przyniósł jakiś dziwny służący nowe danie: były to szczury w dzikim sosie; potem podali szarańczę smażoną, dżdżownice z parmezańskim serem, jak makaron, a na deser zgniłe jaja. Wszystko to oni rzucali pod stół i przerazili się bardzo. Nagle rzekł gospodarz:
— Czy pan wie, panie Niteczka, że król umarł w Pacanowie?
— A gdzie ten Pacanów, daleko? — spytał krawiec.
— Zarżnięty kogut biegnie stąd do tego miasta dwa dni. A czy pan wie, że tam szukają króla i że ten tam zostanie królem, kto się ożeni z moją córką?
Dzieweczka zarżała w tej chwili z radości, jak stary koń, i zarzuciła Niteczce ręce na szyję.
— Uciekajmy! — szepnął Strach.
— Kiedy nie wiem, gdzie są drzwi. Nie ma rady!
Cała rodzina zaczęła być wesoła, a gospodarz rzekł nagle:
— Napijemy się wina za wasze zdrowie i zaśpiewamy sobie wesoło. Panie Niteczka, może pan zna jaką piosenkę?
— I owszem!


Strony: