Bardzo dziwne bajki
Autor: Kornel Makuszyński
weselej?
— Dobrze — odrzekł Strach na wróble — już mi się tu sprzykrzyło. Ale niech pan, panie Niteczka, troszkę mi poprawi i pozaszywa ubranie, bo chciałbym się gdzieś po drodze ożenić, więc muszę być przystojny.
— Z miłą chęcią! — rzekł Niteczka.
Wziął się do pracy i za godzinę Strach na wróble miał śliczne ubranie i cylinder prawie jak nowy. Trochę się z niego wróble z całego poła poczęły naśmiewać, ale on na to nie zważał, tylko z wielką godnością poszedł z Niteczką. Rozmawiali sobie po drodze bardzo miło i bardzo się pokochali, a szli wciąż na zachód. Spali zwykle w pszenicy, a na noc przywiązywał się krawiec nitką do Stracha, który był cięższy, aby pana Niteczki znów jaki wiatr nie porwał. A kiedy ich psy opadły, wtedy Strach, który był z powodu swego rzemiosła bardzo mężny, wyrywał własną nogę i ciskał nią za psami. Potem ją znowu sobie sznurkiem przywiązywał do tułowia.
Raz pod wieczór patrzą, a w lesie widać jakieś światełko.
— Chodźmy tam, może nas przenocują! — rzekł Niteczka.
— Zróbmy im ten zaszczyt! — odpowiedział pan hrabia Strach.
Patrzą, dom jakiś dziwny, bo może chodzić. Stoi na jakichś czterech łapach i wciąż się obraca.
— Właściciel tego domu musi być wesoły człowiek — szepnął Niteczka — ciągle sobie tańczy.
Poczekali, aż drzwi przyszły do nich, i weszli do domu. Bardzo to był dziwny dom. Chociaż to było lato, na kominie paliły się ogromne kłody drzewa, a na ogniu siedział jakiś szlachcic i grzał się. Czasem nabierał w dłoń żarzących się węgli i połykał je z wielkim smakiem. Ujrzawszy podróżnych, podszedł do nich, skłonił się i powiada:
— Zdaje się, że pan Niteczka i pan hrabia Strach?
Zdumieli się, że ich zna. ale nie rzekli nic, tylko Niteczka podskoczył trzy razy, a Strach zdjął cylinder. On zaś
— Dobrze — odrzekł Strach na wróble — już mi się tu sprzykrzyło. Ale niech pan, panie Niteczka, troszkę mi poprawi i pozaszywa ubranie, bo chciałbym się gdzieś po drodze ożenić, więc muszę być przystojny.
— Z miłą chęcią! — rzekł Niteczka.
Wziął się do pracy i za godzinę Strach na wróble miał śliczne ubranie i cylinder prawie jak nowy. Trochę się z niego wróble z całego poła poczęły naśmiewać, ale on na to nie zważał, tylko z wielką godnością poszedł z Niteczką. Rozmawiali sobie po drodze bardzo miło i bardzo się pokochali, a szli wciąż na zachód. Spali zwykle w pszenicy, a na noc przywiązywał się krawiec nitką do Stracha, który był cięższy, aby pana Niteczki znów jaki wiatr nie porwał. A kiedy ich psy opadły, wtedy Strach, który był z powodu swego rzemiosła bardzo mężny, wyrywał własną nogę i ciskał nią za psami. Potem ją znowu sobie sznurkiem przywiązywał do tułowia.
Raz pod wieczór patrzą, a w lesie widać jakieś światełko.
— Chodźmy tam, może nas przenocują! — rzekł Niteczka.
— Zróbmy im ten zaszczyt! — odpowiedział pan hrabia Strach.
Patrzą, dom jakiś dziwny, bo może chodzić. Stoi na jakichś czterech łapach i wciąż się obraca.
— Właściciel tego domu musi być wesoły człowiek — szepnął Niteczka — ciągle sobie tańczy.
Poczekali, aż drzwi przyszły do nich, i weszli do domu. Bardzo to był dziwny dom. Chociaż to było lato, na kominie paliły się ogromne kłody drzewa, a na ogniu siedział jakiś szlachcic i grzał się. Czasem nabierał w dłoń żarzących się węgli i połykał je z wielkim smakiem. Ujrzawszy podróżnych, podszedł do nich, skłonił się i powiada:
— Zdaje się, że pan Niteczka i pan hrabia Strach?
Zdumieli się, że ich zna. ale nie rzekli nic, tylko Niteczka podskoczył trzy razy, a Strach zdjął cylinder. On zaś
Strony: