Bardzo dziwne bajki
Autor: Kornel Makuszyński
szewczyk:
— Przyniosę ci twoje buty, jeśli mi powiesz, co to jest, co biegnie z twoich oczu?
— To? — rzekł staruszek — to łzy!
— Cóż to jest?
Staruszek się zdziwił i zapytał:
— To ty nigdy nie płakałeś?
— Nie wiem, jak to się robi! odpowiedział szewczyk.
— A śmiać się umiesz?
— O, i jak jeszcze!
Pobiegł i wrócił za chwilę z butami; za nim, kołysząc się, biegł zadyszany kaczor, Wojciech Kwak. Wołał szewczyk już z daleka:
— Masz tu swoje buty, staruszku!
Staruszek się zdumiał, spojrzał na niego uważnie i pyta:
— To ty mi je zabrałeś?
— Ja! — rzekł szewczyk.
— A dlaczego? Czy chciałeś je wziąć?
— Nie!
— Więc powiedz mi, dlaczego?
— Aby ci zrobić przykrość, przez psotę — rzekł Kopytko.
— A czy ty wiesz — rzekł staruszek — że ja płakałem dlatego?
— Nie! — rzekł szewczyk — a czy łzy bolą?
— Bardzo bolą i bardzo pieką, dlatego nigdy nikogo nie należy przyprawiać o łzy. Zbliż się do mnie!
— Oho! — krzyknął szewczyk — pewnie mnie chcesz nabić za to, żem ci wypłatał figla.
Staruszek posmutniał i powiada:
— Chcę cię uścisnąć i prosić, abyś nigdy nie robił psot, więc zbliż się do mnie.
Szewczyk zbliżył się nieśmiało, a wtedy staruszek pogłaskał go po głowie i ucałował.
— Co to jest? — rzekł cichutko szewczyk i otarł ręką oczy.
— To nic — rzekł staruszek — to łzy, więc i ty poznałeś, co to znaczy płakać.
— Ale — rzekł szewczyk — to być nie może, bo przecież mówiłeś, że łzy pieką i bolą, a to jest bardzo przyjemne.
— Bo są i takie, jeśli człowiek jest szczęśliwy. Niech ci Pan Bóg da takich łez jak najwięcej. Więc nie rób już nigdy takich psot, które ludzi przyprawiają o gniew albo o ból.
— Przyniosę ci twoje buty, jeśli mi powiesz, co to jest, co biegnie z twoich oczu?
— To? — rzekł staruszek — to łzy!
— Cóż to jest?
Staruszek się zdziwił i zapytał:
— To ty nigdy nie płakałeś?
— Nie wiem, jak to się robi! odpowiedział szewczyk.
— A śmiać się umiesz?
— O, i jak jeszcze!
Pobiegł i wrócił za chwilę z butami; za nim, kołysząc się, biegł zadyszany kaczor, Wojciech Kwak. Wołał szewczyk już z daleka:
— Masz tu swoje buty, staruszku!
Staruszek się zdumiał, spojrzał na niego uważnie i pyta:
— To ty mi je zabrałeś?
— Ja! — rzekł szewczyk.
— A dlaczego? Czy chciałeś je wziąć?
— Nie!
— Więc powiedz mi, dlaczego?
— Aby ci zrobić przykrość, przez psotę — rzekł Kopytko.
— A czy ty wiesz — rzekł staruszek — że ja płakałem dlatego?
— Nie! — rzekł szewczyk — a czy łzy bolą?
— Bardzo bolą i bardzo pieką, dlatego nigdy nikogo nie należy przyprawiać o łzy. Zbliż się do mnie!
— Oho! — krzyknął szewczyk — pewnie mnie chcesz nabić za to, żem ci wypłatał figla.
Staruszek posmutniał i powiada:
— Chcę cię uścisnąć i prosić, abyś nigdy nie robił psot, więc zbliż się do mnie.
Szewczyk zbliżył się nieśmiało, a wtedy staruszek pogłaskał go po głowie i ucałował.
— Co to jest? — rzekł cichutko szewczyk i otarł ręką oczy.
— To nic — rzekł staruszek — to łzy, więc i ty poznałeś, co to znaczy płakać.
— Ale — rzekł szewczyk — to być nie może, bo przecież mówiłeś, że łzy pieką i bolą, a to jest bardzo przyjemne.
— Bo są i takie, jeśli człowiek jest szczęśliwy. Niech ci Pan Bóg da takich łez jak najwięcej. Więc nie rób już nigdy takich psot, które ludzi przyprawiają o gniew albo o ból.
Strony: