Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

pieczone gołąbki. Służył mi przy uczcie bardzo kochany chłopiec, Janek, Murzyn z czekolady. Od królowej—matki dostałem na pamiątkę piękną pończochę z lewej nogi, od królewny Marysi dobre i serdeczne słowo, a od młodego królewicza, który był łabędziem, pióro z jego dawnego skrzydła. Tym to piórem napisałem to wszystko i noszę je zawsze za uchem.
Szewc Kopytko i kaczor Kwak

Posłuchajcie, moi drodzy, co się raz wydarzyło i co widziałem na własne oczy.
W wielkim mieście, tak wielkim, że w nim była nawet panorama, a raz nawet przyjechała menażeria, żył mały szewc Kopytko, taki śmieszny, że patrzeć nie było można na niego, zęby się nie śmiać. Ponieważ ciągle stroił figle, zamiast dobrze szyć buty, więc go jego majster, Szymon Dratwa, ciągnął wciąż za uszy, które wreszcie stały się takie wielkie, jak uszy słonia. Ale mały Kopytko myślał sobie, że porządny szewc powinien mieć takie uszy, jakie ma wielki but, przeto się tym nie martwił i nawet był bardzo zadowolony, gdyż w wielkich swoich uszach mógł zrobić cały magazyn, i, co inni chłopcy chowają do kieszeni, Kopytko wszystko to chował do ucha. W prawym uchu miał scyzoryk, guziki, kasztany i szpulkę od nici, a w lewym dratwę, trochę smoły, katapultę i dwadzieścia kamieni. Widać więc od razu, że to był niedobry chłopak, gdyż nikt inny nie strzela z katapulty. Raz nawet szewczyk Kopytko strzelił tak wysoko, że trafił kamieniem w twarz księżyca, który właśnie wschodził, i wybił mu dwa przednie zęby. Biedny księżyc schował się zaraz za chmury, a na drugi dzień ukazał się na niebie cały czerwony, z podwiązaną twarzą, i już nie taki uśmiechnięty jak zawsze.
Rozmaite czynił psoty szewczyk Kopytko. Innym razem miał zrobić buty takiemu panu, który się zawsze śpieszył. I wiecie, co mu urządził? Zrobił tak buty, że tam, gdzie miały być nosy buta, tam przybił obcasy.


Strony: