Bardzo dziwne bajki
Autor: Kornel Makuszyński
Modliła się, żeby się ktoś zjawił, żeby mogła powiedzieć o tym, że radość ma w sercu. Zdawało się jej, że w tej chwili powiedziałaby jakieś serdeczne słowo najbrzydszemu człowiekowi na świecie. Nie wiedziała, że to się w niej zbudziła tęsknota. Królewna Marysia zaczęła tęsknić za matką i ojcem, za ludźmi... za wszystkim. A serce jej tak topniało w cieple tęsknoty, jak ta lodowa góra pod jej spojrzeniem. Zapragnęła więc być jak najprędzej znów wśród ludzi i powiedzieć im: — Już nie jestem zła, już wiem, co to jest łza serdeczna! Już nikomu krzywdy nie uczynię!
Poznała jednak, że to strasznie trudno. Stopniał tylko szczyt góry, a góra sięgała aż do nieba. Wiele, wiele lat trzeba będzie, by się znów dostać na ziemię. Więc ją ogarnął taki serdeczny żal, że była złą i że kochała tylko siebie, że przytuliła się w wielkim płaczu do bryły lodu i mówiła, łkając:
— O, góro lodowa! Jaka ja jestem biedna, jak bardzo biedna! Tak bym chciała już być dobrą, tak bym chciała wszystkich ludzi do serca przycisnąć! Ale nie mogę! ale nie mogę! Więc pozwól, że przynajmniej ciebie uściskam i sercem ogrzeję, zimna góro lodowa!
Objęła lód rączkami, a lód jej z rąk ucieka. Uklękła więc i ucałowała górę, a góra nagle się zmniejszyła.
— Boże! Boże! — zawołała królewna — czemu ja nie wiedziałam przedtem, że serce takie umie czynić cudy, że nawet straszny lód stopi..
I pomyślała sobie, że choć jej zimno, choć wiatr straszliwy siecze ją po twarzyczce i rwie na niej drogocenną sukienkę z pajęczyny, to jednak jest jej dobrze. Czuła w piersi wielkie, miłe ciepło.
Więc zaczęła dumać, jak się to stało? I nagle przyszło jej na myśl, że to czarny łabędź to sprawił. Co to za śliczny ptak! A jaki mądry! On wiedział, że kto jest dobrym, dla tego nie ma nic trudnego na świecie. On to wiedział i on ją
Poznała jednak, że to strasznie trudno. Stopniał tylko szczyt góry, a góra sięgała aż do nieba. Wiele, wiele lat trzeba będzie, by się znów dostać na ziemię. Więc ją ogarnął taki serdeczny żal, że była złą i że kochała tylko siebie, że przytuliła się w wielkim płaczu do bryły lodu i mówiła, łkając:
— O, góro lodowa! Jaka ja jestem biedna, jak bardzo biedna! Tak bym chciała już być dobrą, tak bym chciała wszystkich ludzi do serca przycisnąć! Ale nie mogę! ale nie mogę! Więc pozwól, że przynajmniej ciebie uściskam i sercem ogrzeję, zimna góro lodowa!
Objęła lód rączkami, a lód jej z rąk ucieka. Uklękła więc i ucałowała górę, a góra nagle się zmniejszyła.
— Boże! Boże! — zawołała królewna — czemu ja nie wiedziałam przedtem, że serce takie umie czynić cudy, że nawet straszny lód stopi..
I pomyślała sobie, że choć jej zimno, choć wiatr straszliwy siecze ją po twarzyczce i rwie na niej drogocenną sukienkę z pajęczyny, to jednak jest jej dobrze. Czuła w piersi wielkie, miłe ciepło.
Więc zaczęła dumać, jak się to stało? I nagle przyszło jej na myśl, że to czarny łabędź to sprawił. Co to za śliczny ptak! A jaki mądry! On wiedział, że kto jest dobrym, dla tego nie ma nic trudnego na świecie. On to wiedział i on ją
Strony: