Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

dwie godziny, aż nagle błysnęła przed nimi srebrnym swoim szczytem owa góra, sięgająca do nieba. Łabędź podniósł się jeszcze wyżej i okrążył trzy razy ten lodowy szczyt. Królewna znów buchnęła płaczem z wielkiego gniewu, widząc, że on do owej zmierza góry straszliwej.
Wtedy on rzekł po raz trzeci:
— Płacz, płacz, królewno!
Potem uderzył kilka razy skrzydłami i przystanął na lodowym szczycie. Skrzydłami zdjął ją ze swego grzbietu i posadził na lodzie. Królewna była sina od zimna, bo miała na sobie tylko śliczną sukienkę z pajęczyny. Tkało ją sto robotnic biednych przez siedem lat i wiele z nich oślepło od pracy.
Łabędź spojrzał na nią i rzekł głosem zimnym:
— Królewno! Królewno Marysiu! Za to, żeś dla nikogo nie była dobrą, żeś nikogo nie kochała, żeś dla nikogo nie miała serca, żeś wszystkich dręczyła, żeś zabiła słowika, że przez ciebie umarł biedny łabędź, brat mój — za to będziesz mieszkała na tej górze.
— Ratunku! — krzyknęła królewna, lecz nawet wiatr jej nie słyszał, bo tak wysoko nie dolatał.
— Nikt cię tu nie usłyszy, chyba lodowata śmierć! — rzekł łabędź. — Posłuchaj więc, co ci powiem. Będziesz na tej górze tak długo, aż jej nie stopisz. Tej góry nie może stopić słońce, a ty to musisz uczynić. Inaczej będziesz tu mieszkała wiecznie.
— O, ja nieszczęśliwa! Jakżeż ja to zrobię? Jak ja stopię niezmierną górę?
— Musisz — rzekł dziwnym głosem łabędź — przykładać do tego lodu ręce, a może stopnieje. Musisz mieć wzrok tak dobry, aby od twego spojrzenia stopniał. Musisz płakać tak gorącymi łzami, aby topiły te lody. Musisz tulić się do lodu, aby tajał od serca twojego. A kiedy staje ta góra, wtedy znów się znajdziesz na ziemi!
— Na to trzeba tysiąc lat! — zawołała Marysia.
— O, nie — rzekł czarny łabędź —


Strony: