Bardzo dziwne bajki

Autor: Kornel Makuszyński

biedny słowik już jej nie odpowiedział. Taka była zła tego dnia królewna Marysia, że wszyscy się jej bali. Poszła potem na brzeg sadzawki, w której złote pływały rybki i po której dwa prześliczne pływały łabędzie. Jeden był biały jak śnieg, drugi zaś czarny. Ujrzawszy królewnę, podpłynęły do niej i pochyliły nisko głowy.
— Czyś zdrowa, królewno? — zapytał łabędź biały.
— Nie nudź mnie! — odrzekła krótko ona.
— Jakże jesteś piękna, królewno Marysiu! — szepnął cicho łabędź czarny.
— Cicho bądź, bo rzucę w ciebie kamieniem! — zawołała.
Oba łabędzie bardzo posmutniały i, skłoniwszy się, chciały odpłynąć. Jej jednak nagle przyszła nowa myśl do głowy.
— Nie odpływajcie! — zawołała.
— Jesteśmy na twoje rozkazy! — zabrzmiał cichutki głos łabędzi.
— Słuchajcie! — rzekła ona. — Chcę wyjść za mąż za jednego z was.
Łabędzie trzepnęły z radości skrzydłami, aż się wielkie koła uczyniły na wodzie.
— Którego z nas wolisz? Jesteśmy jak bracia! — powiedziały.
Ona długo patrzyła na nie i wreszcie rzekła takim niedobrym głosem, że zdawało się, jakoby zimny wiatr powiał.
— Ten z was, o łabędzie, będzie moim mężem, który piękniej zaśpiewa.
— O Boże! — szepnęły łabędzie.
A czarny łabędź podpłynął ku niej, jak mógł najbliżej, i szepnął:
— Królewno, królewno miła! Jeśli masz serce, tedy nie każesz nam śpiewać.
— Co ciebie obchodzi moje serce, czarny łabędziu? Każę wam śpiewać, bo mi się tak podoba.
— A czy wiesz, królewno miła — szepnął smutno czarny ptak — że ten łabędź, który zaśpiewa raz jeden w życiu, musi umrzeć? Czy wiesz o tym, ze jeszcze żaden człowiek nie słyszał śpiewu łabędzia, bo łabędź, który ma umrzeć z cudowną pieśnią swoją, płynie daleko,


Strony: