Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

jak stertą uschłych liści. Cóż ja jednak uczynię?
- Sądzić będziesz, a Allach rozezna prawdę.
- Czy nie wiesz, że Allach jest to człowiek stary, który się nie spieszy? A kiedy ja rozkażę powiesić niewinnego, czy go potem Allach odetnie od powroza?
- Mowa twoja jest śmiała - rzekł mu kalif - i słuchać mi się jej nic godzi. Rozkazuję ci tedy, abyś rozpoczął sądy, kiedy zaś ujrzę twój wielki rozum, przyzwę cię i zapytam o wielkie sprawy, które nie są z tego świata. Odejdź w spokoju!
Pokłonił się mędrzec Al Maharowi i odszedł; zdawało się zaś, że którędy przechodzi, tam się czyni widniej i mrok szybko pełznie w kąty, kędy już wzrok nie sięga. Dziwili się wszyscy niepomiernie, skąd taka wielka łaska
spadła na tego oberwańca, który dlatego tylko plugawego nie ma na głowie robactwa, że nie ma włosów, zaś dziurawa szata dlatego zeń nie spada, gdyż się dziwnym sposobem trzyma na wystających kościach. Splunął poza siebie niewolnik, który mu na srebrnej misie przyniósł jadło; temu rzekł ów starzec:
- Jeśli miłujesz mądrość, weźmij to jadło i przynieś mi dwa daktyle i czarkę wody, ja zaś nikomu nie powiem, że ty zjadłeś potrawy dla mnie przeznaczone.
Kiedy mu zaś niewolnik przyniósł skromne jadło, zapytał go mędrzec:
- Gdzie stoi dom twojego ojca?
Niewolnik spojrzał na niego ze strachem, potem rzekł:
- Nad Nilem, panie...
- Masz rany od plag na grzbiecie, czy bardzo cię bolą?
- Pieką mnie od wielu dni.
- Tedy ci powiem: Spójrz na niebo, które jest błękitne, i powiedz mi, czy twoja rzeka nie jest taka błękitna jak niebo?
Niewolnik podniósł głowę i długo, długo patrzył; i czy od patrzenia w promienny strop niebieski, czy od wielkiego bólu, nie wołane łzy zaczęły płynąć po śniadych jego policzkach, a on je poczuł wtedy dopiero, kiedy mu napłynęły aż do ust


Strony: