Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
człowieka są piękne jak hurysy i mają w sobie wiele znaczenia, dlatego więc ozwał się łaskawie:
- Jesteś człowiekiem tak rozumnym, że mógłbyś być kalifem...
- Gdybym nie był mędrcem, chciałbym być sułtanem.
- Czymże zaś chciałbyś być, gdybyś był kalifem?
- Chciałbym być znowu człowiekiem rozumnym.
Słowa te wydały się niejasne Al Maharowi i nie mógł dopaść ich znaczenia, jak nieraz wojownik na zmęczonym bachmacie dopaść nie może drugiego, co na szybszym i bardziej rączym uchodzi przed nim w pustynie. Wpatrywał się więc w roześmianą twarz mędrca i w ten uśmiech, co dookoła obojętnych jego krążył oczu, jak płocha niewiasta, co obnażywszy się, ze wszystkich stron świątobliwego obchodzi męża, pragnąc go uwieść, i czyni to nadaremnie. Potem mówił:
- Każę ci dać wspaniałe szaty i turban z jedwabiu, każę ci także dać miecz, abyś się mógł obronić przed złym człowiekiem...
Nie skończył jeszcze mówić Al Mahar, a ów się już śmiał bardzo głośno, prawiąc:
- Czy każesz mi także dać kobiety?
- Dam ci ich dziesięć bardzo pięknych, każdą zaś bez znaku na ciele i bez zmazy...
Czemu się śmiejesz?
- Chcę cię bowiem prosić, byś mi podarował rzezańca.
- Czemu go chcesz mieć?
- Więcej bowiem z niego będą miały pociechy owe cudne hurysy niźli ze mnie. Czemu je chcesz krzywdzić?
Zrozumiał w lot Al Mahar, co przez to chciał powiedzieć ów stary człowiek, i bardzo się w sercu nad mm ulitował, aby zaś przecież łaskę mu swoją okazać, obwieścił mu, że go czyni pierwszym w państwie sędzią, aby sądził wedle wielkiego swego rozumu.
- Złe czynisz, kalifie - rzekł mu ten tylko bowiem człowiek głupi a chytry może rozeznać dobro od złego, sam zaś winnym będąc, szybko cudzą odkryje winę, wiedząc o wszystkich sposobach, którymi grzech przykryć można
- Jesteś człowiekiem tak rozumnym, że mógłbyś być kalifem...
- Gdybym nie był mędrcem, chciałbym być sułtanem.
- Czymże zaś chciałbyś być, gdybyś był kalifem?
- Chciałbym być znowu człowiekiem rozumnym.
Słowa te wydały się niejasne Al Maharowi i nie mógł dopaść ich znaczenia, jak nieraz wojownik na zmęczonym bachmacie dopaść nie może drugiego, co na szybszym i bardziej rączym uchodzi przed nim w pustynie. Wpatrywał się więc w roześmianą twarz mędrca i w ten uśmiech, co dookoła obojętnych jego krążył oczu, jak płocha niewiasta, co obnażywszy się, ze wszystkich stron świątobliwego obchodzi męża, pragnąc go uwieść, i czyni to nadaremnie. Potem mówił:
- Każę ci dać wspaniałe szaty i turban z jedwabiu, każę ci także dać miecz, abyś się mógł obronić przed złym człowiekiem...
Nie skończył jeszcze mówić Al Mahar, a ów się już śmiał bardzo głośno, prawiąc:
- Czy każesz mi także dać kobiety?
- Dam ci ich dziesięć bardzo pięknych, każdą zaś bez znaku na ciele i bez zmazy...
Czemu się śmiejesz?
- Chcę cię bowiem prosić, byś mi podarował rzezańca.
- Czemu go chcesz mieć?
- Więcej bowiem z niego będą miały pociechy owe cudne hurysy niźli ze mnie. Czemu je chcesz krzywdzić?
Zrozumiał w lot Al Mahar, co przez to chciał powiedzieć ów stary człowiek, i bardzo się w sercu nad mm ulitował, aby zaś przecież łaskę mu swoją okazać, obwieścił mu, że go czyni pierwszym w państwie sędzią, aby sądził wedle wielkiego swego rozumu.
- Złe czynisz, kalifie - rzekł mu ten tylko bowiem człowiek głupi a chytry może rozeznać dobro od złego, sam zaś winnym będąc, szybko cudzą odkryje winę, wiedząc o wszystkich sposobach, którymi grzech przykryć można
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116